100 % Olej Arganowy

Hej Dziewczyny

Te z was, które czytały poprzednią notkę o walce o moje "Roszpunkowe" włosy zapewne wiedzą o czym będzie dzisiejszy post. Zapowiadałam testowanie jak i recenzję od dawna, a rąbek tajemnicy (albo i spory kawał) został odkryty już wczoraj. Opowiem wam o 100% Oleju Arganowym, który miałam okazję testować dzięki współpracy z Firmią Taovital, Oficjalnego Dystrybutora Kosmetyków Firmy Forever Young UK. 



Eden, Czysty Organiczny Olej Arganowy


Olej Arganowy ma szerokie właściwości i może działać zarówno na włosy jak i na skórę. Razem z moją przesyłką dostałam wydrukowane instrukcje jak olej działa, na jakie partie ciała i jak go stosować. Moje testowanie skupiłam głównie na włosach.


~* ~*~*~*~*~*~


 ~* ~*~*~*~*~*~


Moja Opinia:

Pierwszy raz spotkałam się z tym, że zanim zobaczyłam zdjęcie porównawcze po miesiącu stosowania, sama gołym okiem widziałam, że moje włosy są w coraz lepszej formie. Do tej pory co miesiąc robiąc zdjęcia byłam zawsze nijako zdziwiona pozytywnymi efektami, tym razem w trakcie kuracji po prostu było to widać i czuć. 

W oleju podoba mi się to, że przy moich wiecznie oklapniętych włosach nie obciążał ich. Moje włosy potrafiły być lekko uniesione i odbite od skalpu co jeszcze potęgował fakt że...

Pojawiły się tzw. " Baby Hair", czyli nowe, młode włosiątka, które niejako mają wpływ na unoszenie włosów. Nie był to tak ogromny wysyp jak przy oleju rycynowym, który w tym względzie jest moim faworytem, ale zawsze to coś.

Przyrost określam na 3-4 cm co u mnie jest fenomenalnym wręcz wynikiem i czymś niespotykanym. Ścięłam końcówki a moje włosy i tak są dłuższe niż przez ścięciem. Również zawdzięczam to temu olejowi.  Dla porównania powiem wam, że był czas gdzie moje włosy przez lata potrafiły stać w miejscu i tylko rzednąć.

Największym plusem jest jednak fakt, że moje włosy nabrały prawdziwego, zdrowego blasku, bez żadnych ulepszaczy. Nie stosuję silikonów, które oblepiają włosa i sprawiają, że ten jest gładszy, ani żadnych odżywek tego typu. Nie stosuję nabłyszczaczy. Moje włosy lśnią zdrowo i naturalnie. A wszystko dzięki temu olejowi.

A czy wiecie właściwie jak to się dzieje, że włosy naturalnie błyszczą? 
"Połysk jest niczym innym jak odbijającym się światłem od idealnie gładkiej powierzchni włosa. W zdrowym włosie łuski włosowe są ułożone dachówkowato, a cement międzykomórkowy wypełniający przestrzenie pomiędzy poszczególnymi warstwami łusek sprawia, że szczelnie przylegają one do siebie - taki włos jest idealnie gładki" Co to dla mnie oznacza?

Tak moje drogie panie. Wnioskuję, że moje włosy zaczęły lśnić, bo są włosami w końcu ZDROWYMI.  Teraz mogę je tylko pędzić, żeby rosły :D

Dla tych, który jeszcze nie widzieli wstawiam zdjęcie dokumentujące poczynania oleju arganowego. 


1. Włosy Październik. Przed używaniem Oleju Arganowego. Bez lampy.
2. Włosy Listopad, po miesiącu używania Oleju Arganowego. Bez Lampy
3. Włosy Listopad, po miesiącu używania Oleju Arganowego. Z lampą. 

Jak Stosowałam Olej ?

1. Olej starałam się nakładać co cztery dni.
2. Nakładam go ze szczególną uwagą na skórę głowy aż po same końce.
3. Robię to w taki sposób jakbym nakładała farbę na odrosty. Po przedziałkach za pomocą palców wcieram w suche włosy.
4. Potem głowa w dół i mokrymi od oleju palcami przesuwam po wiszących włosach w celu natłuszczenia.
5. Przeczesuję grzebieniem, który bardziej rozprowadza olej. 
6. Kręcę w koczek, chowam po czepkiem, na czepek zakładam ręcznik, w celu utrzymania ciepła.
7. Zmywam szamponem po minimum 2 godzinach. Im dłużej trzymasz olej tym lepiej według mnie. 
8. Uwaga robię to zazwyczaj wieczorem przed pójściem spać, rano zdarza mi się powtórnie umyć włosy. I tak, chce mi się. Lubię jak są ładne :)
9. Oleju starczyło mi na miesiąc używania, gdzie pozostałe krople wykorzystałam w maseczkach do twarzy :)

Dodam, że osobiście uważam, że żeby stosować jakiś olej należy:

- zrobić sobie zdjęcie przed i po, tylko wtedy na prawdę ocenisz efekty,
- stosować systematycznie przez minimum miesiąc jeden rodzaj oleju,
- nie przejmować się, że nie widzisz efektów a włosy są szorstkie, zobaczysz efekty na zdjęciu, co wynagrodzi Ci wszystko, patrz zakładka Włosowa Historia.


Należy się też słówko o opakowaniu prawda?
Jak na tego rodzaju produkt, olej otrzymujemy w bardzo eleganckiej, ładnej, porządnej buteleczce. Jest to niebanalne rozwiązanie gdyż zazwyczaj naturalne produkty dostaje się w plastikach bądź "Aptecznych butelkach". Utłuszczoną butelkę można po użyciu wymyć wodą z mydłem a jej nic się nie dzieje. Tutaj mamy też świetny w swoim zastosowaniu dozownik, praktycznie prawda? Do tego góra butelki jest odkręcana, od czasu do czasu można zajrzeć i sprawdzić ile oleju jeszcze nam zostało :) Opakowanie jest świetne. 

Podsumowując: Olej Arganowy jest w tym momencie moim faworytem w dziedzinie pielęgnacji włosów. Dokonał czegoś, czego przez lata nie mogłam osiągnąć za pomocą mnóstwa drogeryjnych odżywek i masek. Sprawił, że moje włosy są lśniące, rosną ale przede wszystkim są zdrowe. Wszystko to podane w eleganckiej buteleczce.

Cena 46,90 zł za 50 ml Dla jednych cena niska, dla innych wysoka. Tym drugim powiem, że dla mnie do tanich nie należy. W tym miesiącu go nie kupię, bo nie chcę przyzwyczajać włosów, ale co trzy  mogę was zapewnić, że na pewno. Jak pomyślę, że co trzy miesiące mam wydać taką kwotę a moje włosy będą we wspaniałej kondycji to jakoś nie wydaje mi się już to tak wiele :)

Ten Egzemplarz Oleju Arganowego można zakupić na stronie http://www.forever-young.pl/, baner przeniesie was do podstrony z olejami :)


http://www.forever-young.pl/olejki-od-natury-29-c.asp



Ps.Wiem, że post tasiemiec, ale takiego produktu nie da się opisać krótko i zwięźle, trzeba go dopieszczać słowami.. Oh i tym, którzy przeczytali oczywiście gratuluję, na pewno na tym nie stracili ;) Zapewniam, że fakt, że dostałam ten produkt w ramach współpracy nie wpłynął nijak na moje włosy i opinię o nim ;)
Pozdrawiam, Joko

Legenda o Włosach II czyli Aktualizacja.

Hej Dziewczyny
Moje założenie, że zrobię z moich pięciu włosów na krzyż Roszpunkę wciąć trwa. Na początku po radykalnej zmianie traktowania ich i one zaczęły radykalnie się zmieniać. Teraz metamorfoza wciąż trwa ale wolniej i nie tak spektakularnie jak na starcie. Gdyby był ktoś ciekaw całej legendy o moich włosach zapraszam do zakładki "Włosowa Historia"

Przedstawiam wam teraz moje listopadowe włosy :)


Październik vs Listopad

1.Zauważyłam, że moje włosy są teraz niesamowicie lśniące. Obydwa zdjęcia są robione bez lampy więc na prawdę widać ogromną poprawę. Moje włosy z matowych transformowały w błyszczące. Nareszcie. 
2. Miesiąc temu obcięłam końcówki na minimum  2 cm. Według mnie włosy mam minimalnie dłuższe niż w październiku więc porost szacuję na 3-4 cm z długości co jest jak na moje włosy genialnym osiągnięciem.
3. Pojawiło się sporo tzw. "Baby Hair" czyli nowych małych włosów :) teraz mama Joko musi je ładnie wyhodować. 

Żeby udowodnić jeszcze, że włosy wyżej na prawdę są bez lampy a błysk wydobył się naturalnie, to dla porównania wrzucam:
 Zdjęcie z Lampą :)


Przedstawiam wam kosmetyki, którymi pielęgnowałam wlosy w tym miesiącu:


1.BioVax. Intensywnie Regenerująca Maseczka do Włosów Ciemnych - Ogólnie Maska jest na prawdę porządna. Ma dobry skład, który zastępuje mi zwykłe odżywki do włosów. Używam około raz na 5 dni.
2. Naturalny Olej Arganowy- Mój absolutny Fenomen w dziedzinie pielęgnacji włosa. Jemu zawdzięczam niesamowity blask i nawilżenie, włosy rosną i pojawiają się nowe. Już w następnym poście szczegółowa recenzja tego skarbu. Używam mniej więcej co 4 dni.
3. Garnier Olia- Tak farbowałam włosy w tym miesiącu dla odświeżenia koloru. Pewnie posypią się teraz głosy, że blask jest dzięki farbie. Otóż w sierpniu również farbowałam włosy tą samą farbą a blasku ani widu ani słychu. Do sprawdzenia w zakładce Włosowa Historia  :)
4 Green Pharmacy. Jedwab w Płynie-  Nakładam po myciu na końcówki, ładnie utrzymuje je w formie.
5. Szampon Wzmacniający Radical- Od czerwca stosuję tylko delikatne szampony. W kategorii ziołowych na razie ten lubię najbardziej i wracam do niego od czasu do czasu. Odbija moje włosy od nasady, a mam tendencję do oklapniętych, więc dla mnie świetnie. To już chyba moje czwarte opakowanie.Używam codziennie, w wyjątkowych sytuacjach co drugi dzień.

Pewnie niektóre z was zdziwi fakt, że nie mam tu 20 olei czy masek na raz. Hah. Mam teorię, że wystarczy jedna rzecz a dobra. Najważniejszą zasadą jest systematyczność i jak widać nieskromnie powiem, że dobrze na tym wychodzę. Zresztą ciężko było by mi ocenić działanie oleju czy odżywki skoro równocześnie używałabym innych, na to przyjdzie czas w kolejnych miesiącach :)

Na koniec z chęcią pokażę wam jak moje włosy ewoluowały już od lipca.

Lipiec vs. Październik
Kiedy patrzę na moje włosy w lustrze to jest ten moment kiedy mogę powiedzieć. "Maleństwa.Jesteście uratowane".

Ps. Już w następnym poście zapraszam na recenzję zapowiadanego od dawna Oleju Arganowego.
Ps 2. Gdyby ktoś zauważył i się zastanawiał gdzie podziało się czerwcowe zdjęcie włosów, takie tam z Joko w ręczniku ;> Odpowiadam, że po burzliwej dyskusji z samą sobą doszłam do wniosku, że było zbyt kompromitujące by odsłaniać je opinii publicznej :D
Ściskam <3
Joko

Seria Pin Up Girls Miesiąca part II

Hej Dziewczyny,

Wróciłam dziś około 5 rano z wesela. Także wytańczona, zmęczona niemiłosiernie najedzona, przytargałam do siebie laptopa. Uprzedzając prośby o wrzucenie fotek niestety zawiodę was. Mam takie zdjęcia własne, że do ludzi z tym nie pójdę. Liczę, że fotografowi weselnemu udało się wyłuskać coś z mojego marnego potencjału fotogenicznego i ewentualnie wtedy wam coś pokażę. A teraz zapraszam do obejrzenia sobie moich ulubionych vintage cartoon girls.

Pin Up Girls Listopada

 Na ten miesiąc wybrałam motyw deszczu, wiatru i oczywiście jesiennych liści. A, że w sieci mało akurat tego tematu to i mało zdjęć. 

 1. Ławeczka


2. Lady in Red


 3. Łuczniczka


 4.Żółta Sukienka


 5. W kapeluszu


 6.. Na Kuferku


7. Deszczyk


 8. Wichura


 9. Zakupy

Głosuj na swoją ulubioną Pin Up Girl !
W związku z tym, że to już drugie głosowanie pozwolę sobie zmodyfikować i lekko sprecyzować zasady .
- Głosujemy na Max. Dwie Pin Up Gilrs.
- Do finału przechodzi jedna Pin Up Girl, która zbierze największą liczbę głosów.
- W przypadku remisu, zastrzegam sobie prawo do wyboru zwyciężczyni.
- Głosować można do 29.11.2013
- Więcej szczegółów w zakładce Pin Up
Wzór Głosowania, do skopiowania:
Moje dwa głosy oddaję na numery:
NR:
NR:
Oczywiście jak chcecie dodać coś od siebie i coś napisać oprócz zagłosowania to śmiało :D

Moje pierwsze dwa głosy oddaję na numery: 9 i 7.

Ps. Pewnie się dziwicie, że robię tak banalny wzór do głosowania? No tak..tylko, że ostatnio połowa nie zrozumiała na ile dziewczyn może głosować :] Roztrzepańce. Ach i czy cieszy was informacja o nagrodzie na koniec zabawy? :)
Pozdrawiam 

Houston Mamy Problem! Czyli Paznokciowy Klub Tydzień Pierwszy

Hej Dziewczyny!

W życiu nie zrobiłam żadnego wzorka. Pewnego dnia, Fambuesa założyła Paznokciowy Klub i zapewniała, że mogą przyjść największe antytalenty a wzorki będą proste.


Historia Paznokciowej Sieroty.

1. Joko Podejście Pierwsze:
" Zręczna manualnie jestem będzie dobrze" - Pomyślał mój mały paznokciowy móżdżek. Wybrałam sobie niebieskie matowe tło i biały, brokatowy, trójkącik. Stwierdziłam, że takie mani nazwę " Mroźne Święta" i zrobię zawrotną furorę. Skończyłam paznokcie, wyglądały mniej więcej jak " Mroźne ni to ni tamto" Przyszedł S. wyśmiał mnie tak perfidnie, że potem ja nie mogłam przestać się śmiać.

2. Joko Podejście Drugie.

" Bez taśmy do zdobień się nie obejdzie" - Znowu błysnął myślą, mój mały paznokciowy móżdżek. Z asystą S, wybrałam się więc na poszukiwania taśmy. Oczywiście, że przecież taśmy nie było, bo by było za łatwo prawda? Mimo wszystko postanowiłam spróbować jeszcze raz z pomocą taśmy klejącej... Efekt końcowy był taki, że pół lakieru zostało, pół odeszło. W sumie jakby tematem był " PostApokaliptyczny Mani"  ewentualnie " Armagedon" to pewnie bym wygrała.

3. Joko Podejście Trzecie.

" Musisz zdobyć taśmę do zdobień, you gonna do it Jokoł " - Wciąż walczył mój mały paznokciowy móżdźek.  Oczywiście, że nie kupiłam takiej jak chciałam, bo nie było. Błyskotliwie wzięłam ze sobą takie tyci tyci paseczki do zdobień i zuchwale stwierdziłam, że dam radę.
Końcowo jak to kobieta zdecydowałam się na zupełnie inne kolory niż na początku być miały, a wyszło tak:

 ...


Dodam, że mniej więcej tak...
Bo w sumie to te zdjęcia przekłamane :] Nie wiem czemu na fotkach to mani wygląda o wiele lepiej niż w rzeczywistości i nie piszcie, że przesadzam tylko uwierzcie mi na słowo. W rzeczywistości lakier ma też o wiele ciemniejszy kolor. Lakier będę chciała zrecenzować tak swoją drogą i wtedy postaram się  o wiele lepsze zdjęcia koloru.

Dodam na zakończenie tylko, że to była droga przez mękę. Paznokciowa Sodoma i Gomora. Ja się do tego w ogóle nie nadaje. Poza tym mój S stwierdził, ze mani i tak jest brzydkie ( w rzeczywistości jest), ale chociaż trójkąty to teraz trójkąty a nie koła. Dobre słowo zawsze spoko haha.
Stwierdzam, że w ogóle się nie nadaję do tego klubu więc S. mnie oczywiście pocieszył, że jak tam mogą być antytalenty to się nadaję przecież :]

Moja Droga Frambi z Klubu nie rezygnuję, ale jak następnym razem cały wszechświat będzie mi to utrudniał to chyba sobie będę czasem odpuszczać :D

Ps. Macie pozdrowienia od mojego małego paznokciowego móżdźku ;)
Ściskam,
Joko

Cień do powiek Bobbi Brown Metallic Long Wear Cream Shadow

Hej Dziewczyny
Nie wiem czy wiecie ale "Piraci z Karaibów" to taki film, który mogę oglądać parę razy i nigdy mi się nie nudzi. Przynajmniej pierwsze trzy części...Generalnie to mam trochę bzika na punkcie takiej tematyki. Poza samym filmem jako takim, uwielbiam w nim też muzykę. Cytat "jesteśmy diabłami czarnymi owcami, pijcie kompani do dna!" jest chyba moim ulubionym. Zgodzicie się więc ze mną, że fakt, że trafił do mnie cień o nazwie takiej samej jak statek z tego filmu to było przeznaczenie? :D

Cień do powiek Bobbi Brown Metallic Long Wear Cream Shadow
Black Pearl nr 6

Cień dostałam od Darii z bloga Cosmetic Mix, za co serdecznie dziękuję. Zapakowany jest w proste czarne pudełeczko z białymi napisami. Zobaczcie więc jak prezentuje się sam pojemniczek z kosmetykiem w środku. 


~* ~*~*~*~*~*~


Moja opinia:

Cień jest kremowej konsystencji, którą ciężko wyjąć palcem ze słoiczka, aplikujemy go więc pędzelkiem bądź patyczkiem. Skoro jest takiej konsystencji to na pewno padną podejrzenia, że ma tendencję do rolowania się. Otóż nie! Jest absolutnie fenomenalny w tej kwestii, nic nie zbiera się w załamaniach dzięki czemu na prawdę makijaż wygląda świeżo przez wiele godzin. 

Trwałość makijażu ma się tak samo jak wspaniale niewałkująca się konsystencja czyli świetnie. Od rana do momentu zmycia makijażu jest na prawdę dobrze. Nie rozmazuje się i nie ucieka.

Słoiczek, w którym zamknięty jest produkt prezentuje się na prawdę pięknie. Takie maleństwo w dłoni jest też całkiem ciężkie. Na mojej półce prezentuje się ślicznie, a ja jestem tym faktem zachwycona. 
 

A jak właściwie ma się kolor? No właśnie. Odcień tutaj jest najtrudniejszy do opisania, bo cień jest trochę jak opalizujący kameleon.. Popatrzcie....


 ~* ~*~*~*~*~*~


Zagadkowy Kolor
Na pierwszym zdjęciu pokazuje wam kolor bez żadnej bazy. Dla mnie jest to coś pomiędzy brązem a szarym z domieszką dobijającego się fioletu. Czysty cień bez niczego na powiece też tak wygląda.

Czemu więc kameleon? Na drugim zdjęciu gdzie widzicie Oko Joko hah, chcę wam pokazać, że tak na prawdę tym kosmetykiem można się fantastycznie bawić, bo jego barwa może się zmienić jeśli pod spodem użyjecie innego cienia. Ja w swoim dziennym make- upie użyłam pod spodem kremowego cienia i w ten sposób sam Bobbi Brown wygląda znacznie jaśniej prawda? Także ten cień daje nam wspaniałe pole do popisu. Wyobraźcie sobie jak ciekawie może wypaść z czernią na przykład. ;)

Co więcej ogromnym plusem tego produktu jest fakt, że błyszczące drobinki w ogóle nie wędrują po całej twarzy, co zdarza się w większości cieni jaki miałam. Drobinki są dokładnie tam gdzie je nałożyliśmy i zostają cały czas. Nie są też nachalne a fajne i subtelne. 

Na koniec wrzucam też całokształt mojej ostatniej wizji tego cienia do powiek. Następnym razem wypróbuję tą ciemniejszą, czarną wersję ;)


Podsumowując: Black Pearl to cień fantastycznej jakości, który zdecydowanie mogę polecić. Jest swoistym kameleonem, którego barwą możemy bawić się na różne sposoby. Połyskujące drobinki zamiast odpustowego błyszczenia dodają nam subtelnego blasku.
Cena: 100- 115 zł za 3,5 g

Ps.Ceny prezentu nie wypada sprawdzać, ale na potrzeby bloga postanowiłam złamać prawo :]
Ściskam i tulę, 
Joko 


Powiew Indii. Wygrana w Konkursie.

Hej Dziewczyny, 
Już jakiś czas temu dotarła do mnie bardzo wyjątkowa dla mnie paczka. Odkąd pamiętam marzyłam o odległych podróżach w najbardziej egzotyczne zakątki. W pewnym momencie przyszła i fascynacja Indiami.
Więc pewnie każda z was potrafi sobie wyobrazić moją radość kiedy dowiedziałam się, że wygrałam indyjskie kosmetyki marki Khadi? :D

Miałam pochwalić się już dawno jak tylko dotarły, jednak miałam trochę zawalony grafik blogowy. Chwalę się więc teraz:

Grafika Własna

Tą wyjątkową nagrodę wygrałam w konkursie organizowanym przez portal Przepis na Kobietę. 
Wszystkich serdecznie zapraszam. Dziewczyny bardzo fajny, luźny portal gdzie możecie publikować swoje recenzje identyczne jak na blogu. Nie trzeba nic kombinować i zmieniać :) Właśnie tym portal przekonał mnie do siebie. No i ...można wygrać wspaniałe nagrody ...:D

przepis-na-kobiete.p

Dziękuję też bardzo producentowi kosmetyków, który ufundował nagrody do konkursu. 

http://www.magiczne-indie.pl/

Gdyby ktoś był ciekaw w jaki sposób wygrałam konkurs już opowiadam :)
Zadanie polegało na napisaniu dowolnej ciekawostki o Indiach. Moja odpowiedź:
 "Jeśli myśleliście, że książę podjeżdżający na białym koniu, o którym marzy większość małych dziewczynek* występuje tylko w bajkach i starych podaniach to jesteście w błędzie.W Indiach w dniu ślubu pan młody przemierza wszystkie „ siedem mórz, gór i dolin” a mianowicie drogę do domu wybranki właśnie na białym koniu, aby na końcu wędrówki zostać powitanym przez przyszłą teściową. Odświętnie ubrany, wystrojony i dumny jeździec zostaje następnie odprowadzony do świątyni, gdzie czeka na niego jego wybranka serca. Proces ten zwany jest Baraat.
  
* chyba, że tak jak ja marzysz o tym żeby koń był czarny, książę nieogolony a w słuchawkach miał Guns N’ Roses. "

Recenzji produktów możecie spodziewać się z początkiem grudnia. Musiałam sie pochwalić!

Przy okazji Monnie B organizuje rozdanie, z kosmetykami, które są kolejnym obiektem moich fantazji...hah także aż zapraszam na nie w notce :)

http://monnie-b.blogspot.com/2013/11/110-urodzinowe-rozdanie-zapraszam.html

Ps. To się nachwaliłam, nazapraszałam a teraz chyba idę pomęczyć swoje paznokcie do Paznokciowego Teamu u Frambuesy vel Fram, ale o tym kiedy indziej...Tulę.
Joko:* 

Arcy Wygrani II czyli Wyniki Halloweenowego Rozdania

Hej Dziewczyny!

Wyniki zapowiedziałam na czwartego, ale że dziś mam czas, także tego.Na wstępie chcę podziękować wszystkim za udział w Halloweenowym Rozdaniu ...
 i tym którym chciało się
wymyślić odpowiedź na pytanie. Ale największe podziękowania należą się dziewczynom, które ze mną zostaną i wciąż będzie między nami blogerska więź. :) co okaże się niestety dopiero po ogłoszeniu wyników. 


Dobra proszę o famfary. <tamtatatatadam>.
Pierwszą Nagrodę Otrzymuje:

Nagroda przyznana w drodze losowania, gdzie:
* Widoczna niżej liczba osób, to tak na prawdę suma wszystkich głosów. *  Numerki obok oznaczają numerek głosu. Gdyż ta maszyna nie przyjmuje dwóch takich samych nazw.



Nagroda wędruje do Loli z bloga Make Your World Up!. Serdecznie gratuluję, mam nadzieję, że jesteś zadowolona. Gdyby ktoś był ciekawy jest to głos dokładnie za obserwację :)
 Czekam na maila z adresem do wysyłki 5 dni. arcyjoko@gmail.com

Drugą Nagrodę Otrzymuje:

Postanowiłam przyznać tę nagrodę osobie, która podała dosyć oryginalną propozycję. Atom i jej zamiłowanie do SÓW jest czymś na prawdę fajnym o czym możecie przekonać się na jej blogu KLIK. Do odwiedzin bardzo zachęcam. 
Swoją odpowiedź Atom dodatkowo własnoręcznie zobrazowała co chyba zaważyło na mojej decyzji.

Za przeproszeniem, ale to chyba najlepszy przykład, że nie trzeba mieć ogromnego talentu, żeby MÓC. :)


  " Na Halloween przebrałabym się oczywiście za... Sowę. :) Pomyślałam, że najlepiej będzie coś naszkicować, więc proszę, o to sowi strój spod mojej ręki: (tu był adres rysunku), do tego makijaż w brązowo-złotych odcieniach, wszystko z przymrużeniem oka, piórka do stroju tylko i wyłącznie sztuczne, syntetyczne, dodatkowo maska będzie świetnym dopełnieniem tego halloweenowego przebrania :) "

 Nagroda wędruje do Atom z bloga Owls and Me. Gratuluję Ci serdecznie, również mam nadzieję, że nagroda przypadnie Ci do gustu :)
Czekam na maila z adresem do wysyłki 5 dni. arcyjoko@gmail.com


Trzecią Nagrodę Otrzymuje: 

Nagroda, dla jednej z moich Arcy Gadułek w podziękowaniu za miłą blogerską więź.
Listę pokazałam na blogu dopiero 2 dni temu, żeby uniknąć "wyścigu" a do tego zamiast z dziesięciu osób postanowiłam losować z piętnastu. 


.
Nagroda wędruje do Daquerre z bloga O kosmetykach i o tym co do głowy strzeli. Poszczęściło się właśnie Tobie, gratuluję ciepło. Mam nadzieję, że mimo, że to skromny podarunek i tak Ci się przyda :)
Czekam na maila z adresem do wysyłki 5 dni. arcyjoko@gmail.com
 Było to moje drugie rozdanie, łącznie udało mi się nagrodzić już cztery osoby, a wciąż chciałabym więcej. Uwierzcie mi, że jakby mnie tylko nie ograniczały fundusze to co tydzień bym wam robiła niespodzianki. No ale ograniczają :]

Muszę jeszcze koniecznie zaznaczyć, że:
 Dziewczyny, odpowiedzi były zaskakująco świetne. Cieszy mnie, że ludzie wciąż tak pięknie potrafią się posługiwać wyobraźnią. Na koniec więc taki mały bonus i ....
Wszystkie wasze Haloweenowe propozycje trochę zgeneralizowane:



Ps. Jeszcze raz dodam, że największe podziękowania należą się dziewczynom,  które są ze mną zawsze i tym które dopiero zostaną i wciąż będzie między nami blogerska więź. :) co okaże się niestety dopiero po ogłoszeniu wyników. Tymczasem.
Miłego Wieczoru ;*
Joko

Krem Głęboko Nawilżający Pod Oczy i na Powieki, Dermika Aquaoptima.

Hej Dziewczyny!
Na wstępie dziękuję wam wszystkim za życzenia urodzinowe, fajnie było czytać tyle ciepłych słów. Świąteczna atmosfera zadumy trwa, ale dziś przychodzę z czymś bardziej przyziemnym. Mam dla was kolejny produkt, który wybrałam w ramach współpracy z drogerią internetową BodyLand.pl. Zapraszam.

Krem Głęboko Nawilżający Pod Oczy i na Powieki, Dermika Aquaoptima.
 Cera: tłusta, normalna, mieszana, sucha

Od Producenta: AQUAOPTIMA to seria kosmetyków przeznaczonych dla kobiet w każdym wieku, do każdego typu cery narażonej na utratę wody, stres i przedwczesne starzenie się. Kremy polecane są w celu poprawy nawilżenia, co jest podstawą utrzymania młodości cery – właściwej elastyczności, sprężystości i gładkości.
  Moja Opinia:
Szczególną uwagę w pielęgnacji poświęcam właśnie okolicom oczu. To tu skóra najszybciej się starzeje, a chyba większość kobiet stara się opóźnić ten proces. Choć cenię sobie oryginalność, tym razem zdecydowanie zaliczam się do tej większości ;)

Jestem zadowolona z tego kremu, moja skóra jest nawilżona, i po ponad miesięcznym stosowaniu mogę powiedzieć, że okolice oczu wyglądają ładnie i świeżo. Skóra nie wygląda na zmęczoną co wcześniej się zdarzało. Jest to na pewno zasługa kremu.

Konsystencja jest kremowo- żelowa, dzięki czemu krem szybko się wchłania, nie pozostawiając widocznego filmu, ani tłustej warstwy. Czekam tylko parę chwil i już mogę spokojnie nakładać makijaż. Nie tracę czasu. Rano to ważne, prawda dziewczyny? Zawsze to więcej czasu na jeszcze jedno pociągnięcie mascarą...

Opakowanie ma najlepsze z możliwych rozwiązań, czyli pompkę, dzięki której jest bardzo higienicznie i bardzo praktycznie. Dozownik działa bez zarzutu, nie zacina się i wygodnie się nim operuje.
Niestety nie jestem w stanie sprawdzić ile produktu jeszcze zostało. Pompki nie da się odkręcić, więc mogę tylko strzelać kiedy powinnam zaopatrzyć się w następny specyfik pod oczęta. 

Muszę dodać, że design opakowania to biel okraszona turkusem i złotem. Takie kolory w tym konkretnym kosmetyku kojarzą mi się z egzotycznym morzem, stąd moja grafika wyżej. Bardzo przyjemny dla oka :)

Dodatkowo:
- krem jest bezzapachowy
- Dermika to polska marka


~* ~*~*~*~*~*~


Podsumowując: Krem od Dermiki spełnił moje oczekiwania. Przeznaczony jest dla kobiet w każdym wieku, ale zaznaczam, że moja skóra ma hmm nazwijmy to " okolice 25 lat" więc w tych kategoriach rozpatruję ten produkt ;). Moje zmęczenie wokół oczu znikło, a zastąpił je na prawdę świeży, zdrowy wygląd. Dodając do tego przyjemną aplikację i design śmiało mogę powiedzieć, że jest to na prawdę dobry kosmetyk.
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Zea Mays Oil, Decyl Olive Esters, Polyacrylamide, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Erythritol, Squalene, C 13-14 Isoparaffin, Tocopheryl Acetate, Laureth-7, Pelvetia Canaliculata Extract, Punica Granatum Extract, Hydrolyzed Viola Tricolor Extract, Homarine HCL, PEG-8, Sodium Hydroxide, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Ascorbic Acid, Citric Acid, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben

Dziewczyny pamiętajcie: Dbajcie o skórę wokół oczu, "kurze łapki" są fajne tylko na Halloween, bądź Dziady :)

Jeśli zainteresował was Krem Pod Oczy od Dermiki można go kupić tutaj (klik) w drogerii internetowej:

http://www.bodyland.pl/


Ps. Rozdanie Halloweenowe prawie dobiegło końca, chciałam was poinformować, że wyniki ogłoszę w następnym poście 4 listopada. Także nie martwcie się, pamiętam, że już czas.
Buziaki,
Joko