Żele Pod Prysznic Balea Mango i Jagoda

Hej Dziewczyny!

Wczoraj w pełni dotarło do mnie, że lato ostatecznie dobiegło końca kiedy na meczu Korony Kielce wymarzłam się strasznie mimo swetra, kurtki i kominowej chustki pod szyją. Powoli moje gusta kosmetyczne też przechodzą w jesienne smaki przesiąknięte czekoladą, wanilią czy cynamonem, ale zanim do tego dojdzie z przyjemnością wykańczam zapasy.
Zapraszam na recenzję:
Żele pod Prysznic Balea

W mojej łazience posiadam Brazil Mango z limitowanej edycji, które dostałam od Złotowłosej oraz Jagódkę, którą dostałam od Czarnej Ines.

Moja opinia:
- Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że Balea podbiła serca polskich kobiet szczególnie zapachami. Jest ich do wyboru bardzo dużo i jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie, co więcej od czasu do czasu można polować na te nowe z edycji limitowanych. Moje Mango i Jagoda bardzo mi się podobają przede wszystkim dlatego, że są intensywne i nie wyczuwam w nich chemii, no i pachną ekstra, czego chcieć więcej od zapachu?

- Kolejnym fantastycznym plusem jest kolorowa szata graficzna, która sprawia, że jeszcze chętniej po nie sięgam. Nie chcę was oszukiwać, więc powiem wam, że jestem bardzo łasa na ładny wygląd opakowania. 

Niebieska Jagoda & Żólte Mango
- Pod prysznicem pieni się ładnie i według mnie żel jest wydajny. Czasem dodaję go do kąpieli zamiast płynu, nie pachnie już tak intensywnie w wodzie, ale wciąż fajnie się pieni. Choć myślę, że fanów na prawdę sporej piany to niezadowoli :D

- Żel nie podrażnia, nie wysusza mojej skóry, ale też jej nie nawilża. Nie stanowi to dla mnie problemu, bo i tak codziennie wieczorem staram się balsamować ciało.

- Konsystencja jest zwyczajna nie za rzadka, nie za gęsta, ale za to jaka kolorowa! Popatrzcie same, dla mnie coś wspaniałego. 

- Butelka ma o tyle fajną konstrukcję, że może stać normalnie, ale też i "na głowie" więc ułatwia to wydobycie końcówki żelu. Doszukałam się jednak minusa w tym jakże nieskazitelnym wizerunku, a jest to fakt, że nie widzę zupełnie ile kosmetyku mi zostało i mogę się tylko domyślać.  No wiem, czepiam się, ale taka moja rola :)

Otwarcie typu klik.
- Kolejnym minusem jest fakt, że jak wiemy niemiecka Balea jest  trudno dostępna w Polsce, polecam jednak w tym przypadku zakupy w internecie, zwłaszcza, że cena 6 zł jest bardzo korzystna. 

Podsumowując:
Bogactwo kolorów i zapachów omamiło i mnie. Pozostaje wystosować tylko jakieś poważne pismo do sąsiadów o wprowadzenie produktów na polski rynek :D
Cena: ok 4-6 zł za 300 ml.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Lauroyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Inulin, Lecithin, Polyquaterium-7, Citric Acid, Styrene/Arylates Copolymer, Propylene Glycol, Sodium Sulfate, Hydrogenated Palm, Glycerides Citrate, Tocopherol, Parfum, Citronellol, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol. Skład wrzucam jeden dla ogólnego poglądu gdyż wszystkie są bardzo podobne.

Ps. Czekam od środy na najnowszą paletkę Sleek Vintage Romance i już nie mogę się doczekać. Gorzej będzie z pokazaniem wam makijażu wykonanego tą paletką, ale liczę na waszą wyrozumiałość :]
Buźka, 
Joko.

Let the finals begin.

Hej Hej Kochane!

Z piątkiem trzynastego o północy dobiegło końca moje Inauguracyjne Rozdanie.
Było mi bardzo miło, że aż tyle osób  postanowiło się zgłosić.
Właśnie dołączyłam do grona osób, które już wiedzą ile jest końcowej pracy z wpisywaniem tych wszystkich głosów w maszynę losującą. Myślałam, że dostanę oczopląsu trwałego.






Wiem, nikt tego nie czyta, a każdy jest ciekawy, a więc :
Tantatatatadam! Famfary:
And the winner is! :




* Widoczna wyżej liczba osób, to tak na prawdę suma wszystkich głosów
*  Numerki obok oznaczają numerek głosu. Gdyż ta maszyna nie przyjmuje dwóch takich samych nazw. 

Gratuluję Ci Puszko bardzo ! Za chwilkę wysyłam do Ciebie maila z tą mam nadzieję radosną nowiną :)
Gdyby ktoś był ciekawy to numerek dwa oznaczał, że jest to dokładnie los za wstawiony banerek. 

Bardzo dziękuję nowym osobom, a szczególnie tym, które brały udział w życiu mojego bloga, i które zamierzają uczestniczyć nadal. Cieszę się, że mogłam was poznać :)

PS. Dziewczyny nawet nie wiecie jak mi było smutno, że mogę wylosować tylko jedną z was. Sama się tego po sobie nie spodziewałam. Postanowiłam już dziś, że w następnym rozdaniu na pewno wygra więcej niż tylko jedna duszyczka :) i na pewno będzie osobne losowanie dla moich wiernych arcy gadułek.

Pozdrawiam
Joko :)

Trzynastego Arcy Joko Poleca part I

Oh my God it's Friday the 13th ! We all gonna DIE...
Or not ;)
Hej Dziewczyny!
Jak samopoczucie w ten piękny, deszczowy owiany tajemnicą dzień?
W związku z tą wyjątkową datą mam dla nową serię na moim blogu.
Recenzje to nasza codzienność, ale od czasu do czasu można trafić na inne niż to, małe perełki:



1.  Romantyczna Historia Pewnej Rocznicy: 
Zapraszam, Monnie.B klik klik. 

2. Nie denerwuj obsługi. Czyli kino oczami pracownika. 
Zapraszam, coraz-mniej klik klik

3. Chcesz olejować włosy? No ale jest tyle olei, że nie wiesz od czego zacząć? Tu znajdziesz bardzo czytelny podział:
Zapraszam, Michasia S. klik klik

4. Blogowa historia. Ciekawy tag. 
Zapraszam, Patka klik klik

5. Parabeny i SLS podobo wcale nie takie straszne. 
Zapraszam, lovesweetandcosmetics klik klik

6. Makijaże artystyczne i nie tylko. Czyli młoda osóbka udowadnia, że można malować bez kursów.
Zapraszam,  Kinga Piasecka klik klik

7. Mity i Fakty o Depilacji.
Zapraszam, darmoszki klik klik

8. Coś Motywującego
Zapraszam, Maercepanka klik klik 

9. Notka, która mnie zainspirowała do stworzenia tej u siebie. :) Czyli 7 wpisów subiektywnie u Esa. 
Zapraszam, 77fantasmagorie77 klik klik


Po co to wszystko? Blogerki to fantastyczne stworzenia. Dziewczyny wykonują tu kawał dobrej roboty jeśli chodzi o recenzje, ale potrafią też być bardzo kreatywne, pomocne, mają mnóstwo do powiedzenia, świetną osobowość i to coś. Właśnie tego typu posty chcę wam pokazywać. Może odkryjecie coś dla siebie :)

Jeśli wasze komentarze powiedzą mi, że warto robić taką serię to zostanie, a jeśli nie, to trudno. Pożyjemy zobaczymy.

A na koniec garstka faktów z okazji dzisiejszego dnia:
Piątek 13-tego:
-W ostatniej wieczerzy uczestniczyło 13 osób. 
-Kabała podaje, że istnieje 13 złych duchów.
-13 rozdział Apokalipsy jest rozdziałem mówiącym o Antychryście, o Bestii.
-W kartach tarota 13 symbolizuje śmierć.
-W tradycji żydowskiej i w kulturze japońskiej 13 jest uważana za liczbę szczęścia. 
 -Piątek trzynastego jest uznawany za dzień pechowy w krajach anglojęzycznych, francuskojęzycznych i portugalskojęzycznych, a także w Polsce, Estonii, Niemczech, Czechach, Norwegii, Finlandii, a nawet na Filipinach. 
- I taka mała dygresja: W piątek trzynastego należy unikać ludzi w maskach hokejowych. Tak a propo filmu
- 13-tego urodziła się Żaneta klik i żeby było śmieszniej to ją dopisałam :]

źródło: http://www.bialystokonline.pl/dlaczego-boimy-sie-piatku-trzynastego,artykul,62928,8,1.html
źródło:http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Pi%C4%85tek

Ps. Dziś o północy kończy się moje rozdanie, już wkrótce więc wyniki, już żałuję, że mogę nagrodzić tylko jedną osobę. Następnym razem będzie więcej wygranych :)
Pozdrawiam Joko :*



Maseczka Błotna Przeciwzmarszowa Efektima

Hej Dziewczyny!

W życiu każdej kobiety jest taki jeden traumatyczny dzień, w którym dociera do niej, że pojawia się jej pierwsza zmarszczka.  W moim przypadku ten dzień już nadszedł, wykryłam u siebie płyciutką rozwijającą się zmarszczkę na czole. Postanowiłam z nią walczyć!

Maseczka Błotna Przeciwzmarszkowa Efektima 

A tak poważnie to wiem, że zmarszczki i tak prędzej czy później się pojawią, ale chciałabym jak najbardziej opóźnić ten proces, albo chociaż spłycić to co już zdarzyło powstać. 
Moja Cera: tłusta, strefa T się świeci, jednak nie mam problemu ze zmianami skórnymi, ciężko ją podrażnić.

Opis produktu:
Odmładzająca skórę maseczka, na bazie błota zawierającego 70% substancji organicznych. 


Głęboko wnika w pory, absorbuje nagromadzone zanieczyszczenia, dodaje blasku i witalności. Biostymuluje komórki skóry, powodując wzrost elastyczności i efekt wzmocnienia naskórka.
Dodatkowo maseczka wzbogacona została w wyciąg z kwiatu orchidei, który nawilża, działa przeciwstarzeniowo oraz redukuje drobne zmarszczki.
Efektem zabiegu jest wzmocniona, bardziej napięta i elastyczna skóra. Zmarszczki są mniej widoczne, a cera świeża i promienna.



Moja Opinia:

 - Wykonałam pięć zabiegów ta maseczką i moja mała raczkująca zmarszczka nie została ani trochę wygładzona. Nie wiem czy powinnam się nie poddawać i wciąż stosować maskę, ale już mi się znudziła.

- Jednak moja skóra po zmyciu maski była na pewno napięta i promienna, bardzo podobał mi się taki efekt, którego dawno nie czułam.

- Opakowanie to tradycyjna saszetka. Szata graficzna jest w porządku, widać, że będzie błotko.

- Konsystencja ubita, kremowa, łatwo się ją rozprowadza, w kolorze zgniłej zieleni wymieszanej z szarościami i żółcią. Dla mnie pachnie jak ziemia po deszczu w połączeniu z lekką wonią kwiatów. Szału nie ma, tragedii też nie. Wygląda się w niej jak typowy potworek z bagien zwłaszcza jak lekko przysycha. Z tego właśnie powodu jednak oszczędziłam wam swojego zdjęcia ;D

- Czytałam wiele opinii, że maska podrażnia, ale ja nie zauważyłam niczego takiego, jak już wcześniej napisałam, generalnie moja skóra wrażliwa nie jest. Daje radę :]

 - Czytałam też pretensje, że produkt starcza tylko na samą twarz. Mi starczył spokojnie na twarz, szyję i dekolt,  więc czegoś tu nie rozumiem.

Podsumowując:
Mała trauma w postaci zmarszczki nie spłyciła się, czego najbardziej oczekiwałam. Jednak moja buzia wyglądała widocznie lepiej i bardziej promiennie po zmyciu maski. Efekt jest na tyle przyjemny, że od czasu do czasu będę wracać do tej maski, bo jednak błotko musiało mi dać coś dobrego.
Cena: ok 2,50 za 10 ml.. Produkt kupiony w Rossmannie.
Skład: Aqua, Silt, Butylparaben, Ethylparaben, Isobutylparaben, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Diaprylyl, Ether, Gryceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Kaolin, Glycerin, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Cattleya Skinneri Exstract, Stearid Acid, Cetyl Alcohol, Phenoxytethanol, Dmdm Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum.


Ps. Powiem wam tylko, że dziś boli mnie głowa, muszę pić dużo wody i moje życie towarzyskie mnie wykańcza. Domyślcie się :) Ach i znajomi wymyślili, że jestem jak Barney z " Jak poznałem waszą matkę" Whaaaat?
Pozdrawiam,
Joko :]


---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przypominam tez o moim rozdaniu, które wkrótce dobiegnie końca :)
Zapraszam serdecznie. 

 

Sierpniowy Fj Box

Hej Dziewczyny!

Mamy wrzesień więc przychodzę do was z sierpniowym boxem. Nie chodzi jednak o żadne opóźnienie. Po prostu przesyłka dotarła do mnie jako wygrana u Żanety Dżanety  z Babskiego Kącika :) Zapraszam na jej bloga Klik.

Wybrałam się po wielu trudach i znojach na wycieczkę w celu sfotografowania zawartości tego bogatego pudełeczka. Miała być stylizacja, wystroiłam się, wypiękniłam i taka ze mnie Top Madel, że nic z tego nie wyszło :D Za to możecie podziwiać moje ręce, trochę twarzy i inne kawałki ciała a strój możecie sobie wyobrazić dowolny. Prawda, że wygodna jestem? ;)
Zapraszam na skarby Sierpniowego Fj Boxa :


Przepiękne kolorowe kolczyki, na które najbardziej czekałam. Nie zawiodły! Są boskie. Plus łososiowa bransoletka.

Bransoletka świetnie komponuje się w jesienne już liście.


W zestawie były też kolczyki dla fanów subtelnych dodatków. Moja różyczkowa wpinka we włosy bardzo mi do nich pasuje :)


Oryginalny, pierścień. Ochrzciłam ten styl jako "Styl na Xenę Wojowniczą Księżniczkę".
Tylko dla odważnych ;D

Bransoletka po raz kolejny.

  
Komplet Naszyjnik & Bransoletka. (plus moje własne różyczki do dekoracji )


Nie wiem co to było, ale na pewno nie zakazany owoc ;)


Jakie skarby czekają nas we wrześniowym Fj Boxie? Tego jeszcze nie wiem, choć nie wszystko do końca było w moim stylu to na pewno skorzystałam, a przy okazji mama. Podsumowując osobiście na razie jestem nastawiona na zakup wrześniowego :)

A teraz czas na skromne podziękowania:
Żanecie Serockiej: Za wspaniałą nagrodę :*
Pani Kasi z Fj Boxa: Która pozwoliła Żanecie wylosować jeszcze jedno pudełko i właśnie to bonusowe trafiło do mnie. No wiem, życiowy fart.
Mojemu mężczyźnie: Za zostanie fotografem wbrew własnej woli. Za znoszenie mojego każdego " No nie widzisz, że miałam źle włosy? Popraw mi.. Wyszłam jak orka... Mój nos jest za długi no weź mnie ustaw w końcu. "

Pozdrawiam,
Joko :*

Famme Fatale czyli Krwisto Czerwony Bell Air Flow

Cześć  Kobietki.

W każdej z nas drzemie uwodzicielka. Tak nawet w Tobie dziewczyno w glanach i w Tobie też szara
myszko z pamiętnikiem w ręku. Nie oszukacie mnie. Gdybyście stały przede mną celowałabym w was palcem wskazującym i udawała groźną minę, choć zazwyczaj mi nie wychodzi i kończy się śmiechem. Wszystkie mamy coś w sobie i wszystkie potrafimy zawrócić w głowie. Ale co by było gdybyśmy choć na jeden dzień mogły zmienić się w taką prawdziwą  famme fatale... ach..
Podejdźmy bardziej technicznie do tematu: Jak wygląda właściwie typowa uwodzicielka?
 Czerwone usta, przeszywające spojrzenie zza smolistych rzęs, koronkowe dodatki, niebotyczne szpilki, pewność siebie i.....czerwone paznokcie.
Zapraszam:

Lakier do Paznokci Bell Air Flow nr 65

- Bardziej krwistej czerwieni kojarzącej się z kobietą wamp nigdy nie spotkałam. Jest bardzo mocna, wyrazista, seksowna i dla odważnych. 

- Podobno to nowa formuła dzięki, której lakier przepuszcza cząsteczki powietrza i paznokcie oddychają. Czy to prawda? Nie wiem nie zauważyłam, żeby wcześniej się dusiły, teraz też nie chwalą się, ze mają więcej tlenu :]


- Konsystencja jest rzadka i lejąca się. Lakier ma ochotę spłynąć z płytki. Staram się nakładać go mniej na pędzelek, który jest długi i cienki. Wtedy aplikacja jest łatwiejsza. Aczkolwiek do najłatwiejszych nie należy. 

- Buteleczka, posta, zwykła, bez zdobień, niczym się specjalnie nie wyróżnia Szkoda. 

- Producent obiecuje, że wystarczy jedna warstwa lakieru, żeby ładnie pokryć płytkę. Ma rację, lakier też nie smuży. Dla zasady nałożyłam kolejną warstwę i powiem wam, że mimo wszystko bardziej mi się podobał podwójny efekt. 

- Wysycha w około 5 minut. Dobry czas.

- Jak to z wytrzymałością lakieru bywa, według mnie zależy od tego kto co stosuje pod nim i na niego i czy w ogóle to robi. Dlatego nie lubię się wypowiadać na ten temat. 

- Dostępny w szerokiej bardzo ładnej gamie kolorystycznej bez drobinek. 

Podsumowując:
Krwisty kolor nr 65 w połączeniu z czerwonymi ustami i perłową biżuterią pozwolił mi choć na chwilę poczuć się jak prawdziwa kobieta wamp rodem z kryminałów. Uwiodłam nawet pewnego mężczyznę (nieważne że od lat tego samego) , ale i ja wpadłam po uszy i wiecie...tyle z mojego " famme fatalowania"
Serię Air Flow jednak polecam, warto się z nią zapoznać. 
Cena: ok. 10-12 zł . Produkt dostałam od sister, ale widziałam, że jest dostępny np w Naturze. 

Ps. Już wkrótce zapraszam was na post o Fj Boxie,  który dostałam dzięki Żanecie z Babskiego Kącika.
Ps. 2. Dziś wybieram się na piwko ze znajomymi. A wiadomo że grzeczne dziewczynki nie wracają do domu przed północą ^^.  Wasze blogi więc odwiedzę jutro. Życzę miłego wieczoru ;*
Joko.


Balea Krem do Rąk Owoce Leśne.

Hallo Mädchen !

Spokojnie, jeszcze nie oszalałam, że piszę do was po niemiecku. Swoją drogą umiem powiedzieć tylko jedno zdanie w tym języku, ale lepiej będzie jeśli go nie przytoczę. Nie ukrywam, że ze względu na historię, delikatnie mówiąc co najmniej nie pałam sympatią  do tego kraju. Moją niechęć dawano, dawno temu znacznie zmiękczył jednak pobyt w nadmorskim Ahlbecku a do tego jestem w stanie dać im plusa za... firmę Balea :) Zapraszam :
  


Balea Krem do Rąk Owoce Leśne 

Krem stał się moim codziennym rytuałem rano i wieczorem, a nawet w ciągu dnia. Kosmetyk dostałam od Czarnej Ines, przy okazji zapraszam do odwiedzin tej pięknookiej blogerki. Moje dłonie są mało wymagające, nie są suche ani zniszczone, jak na takim typie sprawdza się ten krem?


Moja opinia:

Opakowanie jest kolorowe, przykuwa wzrok. Motyw przewodni to owoce. Bardzo podoba mi się taka szata graficzna, aż ma się ochotę sięgać po tak pięknie podany kosmetyk. Niby mówi się, że zawartość jest najważniejsza, ale to na prawdę miły dodatek.

Tubka stoi "na głowie" dzięki czemu krem spływa swobodnie w stronę otworu. Nakrętka nie jest odkręcana, więc nie ma ryzyka szalonego turlania się po podłodze, za to mamy zatrzask i czasem boję się o swoje paznokcie, ale tragedii nie ma.

Najważniejsze jest chyba to, że moje dłonie są po nim nawilżone, a skóra bardzo gładka, mięciutka oraz jest  tak zwany efekt reklamowy: "aksamitna w dotyku"  ;D



 Krem jest koloru białego. Oh szkoda, że nie malinowego :) Konsystencja jest bardzo delikatna, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnego filmu na skórze. Produkt nie jest też tłusty. Do moich mało wymagających dłoni, zwłaszcza latem, jest idealny, ale zastanawiam się jak się sprawdzi zimą, lub na suchej skórze.

Zapach jest bardzo ładny, mi pachnie jeżyną, może porzeczką.. Dla fanów pachnącej skóry zaznaczam, że u mnie na skórze utrzymuje się co najmniej dwie godziny. 


Produkt jest trudno dostępny w Polsce, ale jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji go dostać polecam sprzedaż internetową, tam nie trudno wcale dostać tych kosmetyków. Uff :)

Podsumowując: Moja skóra jest gładka i aksamitna, a używanie tego kremu to dla mnie czyta przyjemność zakrawająca o uzależnienie. Sięgam po niego często i wcale mi się nie nudzi.





Cena: ok. 8zł produkt dostępny w internecie, np. na Allegro.
 
Skład: AQUA · ETHYLHEXYL STEARATE · ISOPROPYL PALMITATE · OLEA EUROPAEA FRUIT OIL · POLYGLYCERYL-3 METHYLGLUCOSE DISTEARATE · GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL · GLYCERYL STEARATE · CETEARYL ALCOHOL· PROPYLENE GLYCOL· PARFUM · PHENOXYETHANOL · BENZYL ALCOHOL · PANTHENOL · TOCOPHERYL ACETATE · ALLANTOIN · SODIUM CARBOMER · ETHYLHEXYLGLYCERIN · CITRIC ACID · TRISODIUM ETHYLENEDIAMINE DISUCCINATE · LIMONENE · BENZYL BENZOATE · CITRAL · LINALOOL


Ps. Nawet nie wiecie jak ciężko było mi nie podjadać rekwizytów w mojej scenografii zdjęciowej :D
Pozdrawiam,
Joko.

Green Pharmacy Szampon do Włosów Łopian Większy

Hej Dziewczyny. 

Zapoznam was dziś z moimi niesfornymi, niesłuchanymi, leniwymi włosami ;) Zdjęć na razie nie będzie, może kiedyś. W związku z tym pobudzam waszą wyobraźnię do zobrazowania sobie tego w głowie.
Moje włosy są niskoporowate, z tego względu nie puszą się, są gładkie i niestety często robią wrażenie "ulizanych". Myte są codziennie rano. Ani suche ani przetłuszczające się. Bardzo wypadają. Porostu jakiegokolwiek prawie brak. 
Szampon kupiłam głównie ze względu na naturalny skład i zawartość łopianu, który ma wzmacniać wypadające włosy i pobudzać ich porost.
Zapraszam na recenzję:

Szampon do każdego rodzaju włosów. Łopian Większy. Green Pharmacy 

" Ekstrakt z korzenia łopianu większego (...) działa korzystnie na cebulki włosowe, zapobiega i łagodzi wypadanie włosów i pobudza wzrost nowych. Odżywia, nawilża włosy i skórę głowy. Zmniejsza łojotok, dzięki czemu włosy wolniej się przetłuszczają i dłużej pozostają piękne"
Działanie Szamponu Mój Rodzaj Włosów &
Moja Opinia:

- Niestety po miesiącu stosowania nie widzę, żadnej różnicy nawet centymetrowej w poroście moich włosów. Mam z tym ogromny problem, a i ten szampon mi nie pomógł. 

- Nie zauważyłam, żeby włosów wypadało mi mniej. Wciąż są dosłownie wszędzie. Na szczotce, na podłodze, w wannie po myciu.

- Moje  włosy są dużo bardziej nawilżone, co za tym idzie jeszcze bardziej gładkie niż miałam wcześniej.

- Nie podrażnił mnie, aczkolwiek skóry mojej głowy chyba jeszcze nic nie podrażniło więc nie jestem w tym temacie ekspertem :]

 -  Jak na szampon z serii tych ziołowych ma całkiem NIEZŁĄ szatę graficzną ale mogłaby być lepsza. Zauważyłam, że właśnie te produkty z naturalnym składem mają taki ubogi wygląd, ja to rozumiem, że one bronią się swoją zawartością, ale fajnie byłoby nacieszyć też oko :)

- Konsystencja ot jak każdego szamponu, do tego zaserwowana w przezroczystej formie. Zapach jest jak zapewne się domyślacie ziołowy, jednak dla mnie całkiem przyjemny. Na włosach pozostaje bardzo lekko wyczuwalny.

- Jego wydajność jest zaskakująca. Producent  zaleca użycie dosłownie małej ilości, ale przy małej ilości ja nie potrafię go spienić. Nakładam więc więcej szamponu niż przy tych, które mają ulepszacze. Mimo codziennego stosowania od miesiąca została mi jeszcze prawie 1/4 :)

Cena ok 9zł, w promocji kupiłam za 7 zł i była to prawdopodobnie Natura.
Skład: Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Panthenol, Arctium Lappa Extract, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium 10, Citric Acid, Parfume, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone Hexyl Cinnamal Linaloot.

Podsumowując: Nie wrócę więcej do szamponu ze względu na dalsze poszukiwania takiego, który ruszy choć trochę z miejsca mój porost, ewentualnie zmniejszy wypadanie włosów. Na tej linii mnie zawiódł.
Wygładził moje włosy i nawilżył, ale miałam wrażenie, że są jeszcze bardziej gładkie więc bardziej oklapnięte i ulizane. Dlatego nie skreślam tego szamponu, a polecam osobom o wysokoporowatych włosach, podejrzewam, że może ujarzmić puszenie. Jestem ciekawa jak właśnie na takim typie by się sprawdził, a nie kosztuje dużo :)
Ktoś ma jakieś doświadczenie z Łopianem od GP?

Ps. Dziękuję bardzo za tak żarliwą dyskusję w poprzednim poście, oraz słowa wsparcia. Spisałyście się fantastycznie zwłaszcza, że wszystko przebiegło kulturalnie, konstruktywnie i bez niepotrzebnych złośliwości.
Z niektórych komentarzy miałam też nie mały ubaw, zwłaszcza jak dało się odgadnąć, że wcale notki nie przeczytały a kierowały się jej tytułem :]

Wasza Joko :*