Cześć
Wiecie, że chyba dopiero teraz zaczynam odczuwać ciemną stronę jesieni? Wcześniej jakoś sobie radziłam, ale wczoraj kiedy o godzinie 15.00 musiałam zasłonić już okna i odpalić światło w pokoju, bo nie było nic widać poczułam się naprawdę przytłoczona. I w ogóle jakieś takie smuteczki mnie dopadają, ale koniec marudzenia, bo jeszcze pouciekacie. Chodźcie w zamian na recenzję. :)
Sylveco Odżywcza Pomadka Peelingująca
Na opakowaniu: " Hypoarelgiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciw-utleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. "
Ode mnie: Marka Sylveco zauroczyła mnie w sobie swoim kremem pod oczy, a totalnie rozkochała za pomocą lekkiego kremu rokitnikowego. Moje zaufanie wzrosło na tyle, że kolejne produkty zaczęły wypełniać moją łazienkę i kosmetyczkę. Jak w tym wszystkim sprawdziła się pomadka peelingująca?






