Recenzja Pomadka Essence Like un Unforgettable Kiss czyli dlaczego nie kupię kolejnej.

Cześć :)

Cały dzień była na prawdę ładna pogoda do momentu, w którym postanowiłam się wybrać na zakupy. Głównie spożywcze, ale chciałam zahaczyć o Rossmanna w celu zakupienia konkretnego kremu z Ava, bo nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale właśnie zaczęła się promo na produkty do twarzy dla kobiet -40 %. Oczywiście zapomniałam, że akurat w tym Ross tej marki nie mają, a minutę po wyjściu ze sklepu zastała mnie ulewa. Swoją drogą zdziwię was, nie byłam szczególnie zmartwiona, przypomniało mi się że bardzo lubię deszcz. Zwłaszcza, że w sumie był ciepły. O nie, włącza mi się melancholijny filozof, lepiej przejdźmy do recenzji! ;)



Essence Pomadka do ust Like un Unforgettable Kiss 
03 Keep calm and kiss me




Od producenta: "Te pomadki skupią całą uwagę na ustach, wysoki połysk i głębokie nawilżenie to ich główne wabiki".

Wolą wstępu: Pomadka była w paczce, którą wygrałam kiedyś w konkursie organizowanym przez Essence, pochodzi z edycji limitowanej, która teoretycznie była w sprzedaży do marca tego roku. Aczkolwiek z własnego doświadczenia wiem, że szafy Essence w Polsce żyją własnym życiem, dla przykładu jeszcze niedawno, u mnie można było znaleść szafę pełną edycji letniej 2014 także myślę, że wciąż warto napisać tę recenzję :) . 



Essence Like un Unforgettable Kiss
Essence Like un Unforgettable Kiss


MOJA OPINIA:

Kolor jak z burleski
Kolor jak możecie zobaczyć na zdjęciach to czerwień, a wiadomo że ta barwa na ustach jest traktowana raczej jako odważna. Zależnie od stylizacji, czerwień,  może być uwodzicielska, romantyczna, elegancka, zadziorna a nawet wulgarna, ale na pewno nie może być obojętna. Osobiście ogromnie podobają mi się czerwone usta u kobiet co nie znaczy, że ja się w nich zawsze czuję komfortowo. I tu sprawa sprowadza się do pomadki od Essence. Metodą prób i błędów wywnioskowałam, że ja w intensywnych kolorach na ustach  pewniej czuję się kiedy są nieco hmm zgaszone? Wolę chyba kiedy są bardziej matowe niż połyskujące, bo mam wrażenie, że wtedy jakoś lepiej i naturalniej komponuje się to z moją urodą. Z pomadką Like un Unforgettable Kiss od Essence nie czuję się dobrze. Jak dla mnie cechuje się ona zbyt dużym połyskiem, zaraz po pomalowaniu czuję się jakbym spokojnie mogła zatańczyć kankana we Francji XIX wieku wymachując jurnie nóżkami. Na mojej twarzy pomadka ta zbyt rzuca się w oczy, dominuje moją twarz i ja się czuję wulgarnie. Aczkolwiek jak wiecie, to jest bardzo indywidualna kwestia i ktoś w tym odcieniu, z takim połyskiem może wyglądać o niebo naturalniej czy bardziej elegancko ode mnie, więc to już wy musicie określić. Jak zawsze na tym blogu opisuję swoje własne odczucia z używania :) I uważam, że o ile nie zamierzam tańczyć kankana lub malować się do sypialni ^^ (cii nie mówcie nikomu), to do mnie ta pomadka nie pasuje. 



Myślę, że nie udało mi się do końca uchwycić tego połysku na zdjęciach, ale musicie mi uwierzyć, że jest duży. Natomiast sam kolor oddany idealnie.

Słaba jakość
Nawet gdyby kolor okazał się strzałem w dziesiątkę myślę, że wciąż odradzałbym wam zakup tej pomadki. Pomadką musimy pomalować się bardzo starannie gdyż inaczej widać prześwity. Konsystencja jest bardzo leciutka i pomadka sunie jak po maśle. Raczej nie podkreśla suchych skórek i nie wchodzi w załamania. Kosmetyk przypomina mi trochę balsam nawilżająco koloryzujący lub kolorową wazelinę tak śmiało jedzie po ustach. Natomiast ta lekkość ma swoją cenę ponieważ pomadka jest niezwykle nietrwała. Mam wrażenie, że pigment choć całkiem niezły nie wnika w usta, nie przyczepia się do nich tylko tak jakby jest wierzchnią warstwą i wystarczy ze trzy buziaki w policzek ukochanego, żeby z pomadki nic nie zostało. Kosmetykowi w dobrym stanie daję góra godzinę. I zanim ktoś powie " można się było spodziewać po kosmetyku za taką cenę", mogę z miejsca wymienić dziesięć świetnych kosmetyków w podobnej kwocie. Dla mnie cena jest marnym wyznacznikiem. :) Polecam chociażby pomadkę tej samej marki bo Essence, ale Long Lasting. Jest czaderska, a recenzja już wkrótce. :)


Bo nie może się obejść bez opakowania
Mimo, że to może już mniej istotne w tym przypadku, ale dorzucę jeszcze parę słów o samym opakowaniu. Pomadki wolę w standardowym wydaniu, ale tutaj właściwe nie mam się co na siłę czepiać, bo źle nie jest.  Pomadka wygląda z zewnątrz trochę jakby miała być błyszczykiem, opakowanie jest w kolorze pigmentu. Pomadka jest wysuwana, ładnie śmiga nic się nie zacina. Napisy mi się nie zetarły, ale ja trzymam ją postawioną w organizerze. Natomiast jak w ramach eksperymentu przejechałam po nich paznokciem to się ścierają. Pewnie rzucone w otchłań kosmetyczki by nie wytrzymały. Jak ja tego nie lubię :] Wiecie, że mam bzika na punkcie opakowań. Chcę żeby do końca były ładne. Może powiem coś miłego? Pomadka ładnie pachnie, ale who cares?


Podsumowując
Nie polecam pomadki od Essence Like Un Unforgettable Kiss głównie ze względu na góra godzinną trwałość. Chyba nikt z nas nie maluje się po to, żeby co chwilę wykonywać make up od nowa. Uważam po prostu, że nawet w tej cenie można znaleść o niebo lepsze pomadki jak chociażby Ingrid Wonder Shine Full, Wibo Glossy Temptation czy chociażby tej samej marki Essence Long Lasting, której recenzja już wkrótce. Co do koloru jest bardzo ładny, ale ja nie czuję się w nim dobrze, ze względu na połysk, jednak to już jest kwestia indywidualna. :)

THE END


Essence Like un Unforgettable Kiss

Cena: 9.90 -13 zł  za 1,9 g 
Dostępność: Jak wspomniałam na początku, moją pomadkę wygrałam z innymi kosmetykami Essence w konkursie, ale możecie szukać tej marki w drogeriach oraz internecie.






A wy co myślicie o czerwonym kolorze na ustach? Czy podobnie do mnie uważacie, że ma wiele twarzy od chłodnej elegancji aż po samą dziką drapieżność? Jak czujecie się z tym kolorem na ustach?

Ps. Wszystkim uczestnikom Celebruj Chwile serdecznie dziękuję, gdyż akcja sie zakończyła. Nawet jeśli nie komentowałam postów to zrobię to w podsumowaniu, a to mam nadzieję pojawi się na dniach. Zdradzę wam sekret, według mnie ta edycja miała najwyższy poziom jeśli chodzi o jakość postów. Jesteście genialne :)



Buziaki ;) !


 








48 komentarzy:

  1. Czerwone pomadki są przepiękne jednak ja też uważam, że wygladam w nich jak pajac (wolałabym już wyglądać jak ta dzika tancereczka ^^). A połyskujące to już w ogóle.. Yhh! Czekam na recenzję pomadki Long Lasting, bo widziałam dużo pozytywów i czekam na Twoją opinię :)
    Za to Twoje usta są cudowne i mogę powtarzać to po raz kolejny ! Ja i moje wąskie, asymetryczne usta podziwiamy i zachwycamy się <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Ja też widziałam wcześniej sporo pozytywów i w końcu się skusiłam na Long Lastinga, bardzo fajna pomadka :)

      Usuń
  2. Czerwone pomadki są przepiękne jednak ja też uważam, że wygladam w nich jak pajac (wolałabym już wyglądać jak ta dzika tancereczka ^^). A połyskujące to już w ogóle.. Yhh! Czekam na recenzję pomadki Long Lasting, bo widziałam dużo pozytywów i czekam na Twoją opinię :)
    Za to Twoje usta są cudowne i mogę powtarzać to po raz kolejny ! Ja i moje wąskie, asymetryczne usta podziwiamy i zachwycamy się <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomadki z Essence Long lasting bardzo lubię :-) pokazywalam ostatnio piękny koral :-) tej na pewno już nie kupię skoro taka słaba trwałość :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie nawet dla mnie ten kolor byłby zbyt połyskujący, no nie czułabym się z nim dobrze naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobają mi się czerwona usta, ale u innych osób :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Czerwień mnie urzeka ale prawda, że nie każdemu przystoi ją nosić.
    P.S na pewno jej nie kupię, ale tego kankana to ja bym w Twoim wykonaniu chętnie zobaczyła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łu musiałabym potrenować, bo zadyszka gwarantowana :D

      Usuń
  7. Ja z czerwienią na ustach lubię się jedynie wtedy, kiedy jest lekko przejrzysta, delikatna. Odcień akurat tej pomadki essence jest bardzo ładny, jeśli już to wybieram właśnie takie, ale ten połysk chyba też mnie nie przekonuje ;) generalnie dobranie czerwieni, która by mi odpowiadała, wcale proste nie było, ale mam trzech ulubieńców w tym kolorze i jakoś nie szukam dalej. Szkoda, że ta trzyma się całą jedną godzinę, słabo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba wśród typowej czerwieni wciąż nie mam ulubieńca na ustach, ale wiem że muszę szukać właśnie czegoś bardziej przygaszonego i może trafię w końcu :)

      Usuń
  8. Zgadzam się, za dużo połysku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. też lubię czerwień, aczkolwiek maluję się szminkami głównie na jakieś uroczystości czy do zdjęć :P
    poza tym, pomadka ochronna i tyle.;)
    ale czy wolę błyszczące, czy matowe, chm, w sumie mam taką i taką (choć ta błyszcząca, nie obraź się, ale wydaje mi się, że wygląda ładniej niż ta z essense). ;)
    tak w ogóle, to masz bardzo ładny kształt ust! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niż ta z Essence? Nie obrażam się ale chyba nie czaję :D Essence to jest ta opisywana teraz przeze mnie. Ale strzelam że może chodziło Ci o Ingrid, tą pomarańczową czy coś? :)Bo ta z Ingrid to na prawdę fajna szminka, ale ja po czasie patrzę na ten pomarańczowy odcień to zdecydowanie wyglądam w nim źle :D W każdym razie coś miałaś na myśli, ale chyba źle napisałaś :)

      Usuń
  10. Ja też się nie czuję dobrze w takiej czerwieni :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z czerwienią na ustach nie czuję się dobrze;) Tak jakbym nie była sobą;) ale możliwe, że nie znalazłam jeszcze tej odpowiedniej. W każdym razie ta. Essence mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czerwień na ustach lubię, ale u kogoś :) Mi w ogóle dość ciężko jest się przekonać do szminek:/ Te kilka sztuk które mam leży raczej nie używane. Chyba bardziej lubię błyszczyki, ale w sumie dość często nie mam na ustach nic poza pomadką ochronną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem troszkę uzależniona od pomadek ale w odcieniach nude, takie które mało rzucają się w oczy :)

      Usuń
  13. Nie miałam wcześniej pomadek Essence, więc się na ten temat nie będę wypowiadać ;) Jednak kolor czerwony bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Również uważam, że czerwień na ustach może mieć wiele wymiarów, właśnie przez kobiecość, elegancję, poprzez wulgarność i wyniosłość. Podobają mi się czerwone pomadki, ale na kimś innym, bo ja też nie czuję się zbyt dobrze w takim kolorze i chyba tak jak ty, wolę zgaszone odcienie :) Szkoda, że ta ma taką słabą trwałość..

    OdpowiedzUsuń
  15. Słaba trwałość, to chyba najgorsze co może być, szczególnie jeżeli nie mamy możliwości dokonać poprawek w makijażu. Ja uwielbiam czerwień, ale zdecydowanie ciemniejszą. Maluję usta tym kolorem na specjalne okazje. Czuję się w tym kolorze maksymalnie kobieco i seksownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo mi się podoba ten kolor - taka żywa czerwień ;)
    szkoda tylko że ma słabą jakość i trzeba uważać aby nie zrobić sobie prześwitów..

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepiękny kolor ale jednak wolę pomadki dobrej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, bo kolor mi się szalenie spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zbyt agresywny kolor :)
    A swoja drogą to zastanawiam się czemu ja nie używam pomadek tylko bezbarwne balsamy?!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja raczej należe do osób, które lubią oglądać odważne kolory na ustach u innych kobiet. Sama natomiast wolę nudziaki, delikatne, brzoskwiniowo - różowe odcienie (podkreślające tylko odrobinę naturalny kolor warg), albo bezbarwny balsam. Chociaż muszę przyznać, że ostatnio eksperymentuję trochę z kolorem koralowym na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdecydowanie na co dzień dominują u mnie odcienie nude i delikatne kolory, ale z tymi mocniejszymi też lubię wyskoczyć :D

      Usuń
  21. Kolor Ci pasuje, ale mnie szlag by trafił jakbym miała co godzinę malować usta, dziękuję bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  22. ja uwielbiam czerwień na ustach, ale nie pozwalam sobie na nią codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja zdecydowanie wolę różowe szminki, ale na specjalne okazje chętnie sięgam także po czerwone :) Mówiąc szczerze, to ten odcień bardzo mi się podoba i naprawdę trudno mi uwierzyć, że Tobie nie jest w nim do twarzy :) Ale jeśli ta pomadka ma jednogodzinną trwałość, to jest zdecydowanie bez sensu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn wiesz, może i do twarzy, ale jednak ja się po prostu czuję źle, jakby nic innego nie było widać tylko te usta i tak jakoś jednak nie dla mnie. Jak czerwienie to bardziej matowe :)

      Usuń
  24. Czerwień też nie dla mnie, zdecydowanie wolę odcienie nude lub różowe, nawet w kierunku fuksji :)))))) a z Essence mam ochotę wypróbować coś bardziej matowego :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja lubię czerwień na ustach, ale też bardziej matową. Jednak od tej pomadki nawet nie błysk mnie odstrasza, tylko trwałość. Raz miałam taką ciemniejszą też taką lekką, prawie jak błyszczyk szminkę i pojedyncze włosy, które wiatr zawiał, ją rozmazywały i zostawiały cienkie ślady na twarzy, nigdy więcej takich pomadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta to jest coś w tym stylu, bałabym się w niej wyjść z domu :)

      Usuń
  26. Ale piękny soczysty kolor :) Ja lubi czerwień okazjonalnie,na co dzień bardziej wolę stonowane usta :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Eee moim zdaniem bardzo ładnie Ci w tej czerwieni, no ale może faktycznie zdjęcie nie pokazuje dokładnie jak jest naprawdę. Ale i tak mi się u Ciebie ona podoba :) Szkoda, że ma taką kiepską jakość i trzyma się góra godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja uwielbiam czerwone pomadki, czuję się w nich najlepiej. Szkoda, że ta jest tak mało trwała :-(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ostatnio opisywalam blyszczyk GR z takim mocnym poluskiem ktory dawal efekt 'mokrych ust' wyglada pieknie jednak polysk nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Z tym kankanem się uśmiałam :D. Mam też ten problem, że w czerwieni usta dominują nad resztą twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kolor czerwieni osobiście bardzo lubię i takie mocno nim zaznaczone usta:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kolor mega, ale ja nie używam czerwonych szminek;]

    OdpowiedzUsuń
  33. ten kolor faktycznie jest dosyć ostry, zdecydowanie nie dla mnie. dziwna jest faktura szminki widoczna na zdjęciu, mam wrażenie że taka "ulana", wodnista i nietrwała. skoro piszesz że na dodatek krótko utrzymuje się na ustach to faktycznie nie ma co po nią sięgać. i zgadzam się z Tobą, że to nie cena jest głównym wyznacznikiem oceny produktu, znam również wiele kosmetyków, nie tylko szminek, w zbliżonej cenie jak ta pomadka, ale o niebo lepszych.

    OdpowiedzUsuń
  34. wyglada ladnie ale szkoda ze taka trwalosc;/ dlatego wole inwestowac w nieco drozsze:) obserwuje:*

    OdpowiedzUsuń
  35. Szczerze mówiąc, to pomadki Essence nie należą do moich ulubionych :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Zgadzam się jeśli chodzi o edycje limitowane :D U nas zdecydowanie żyją własnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja też wolę, kiedy czarwień na ustach jest raczej matowa, niża taka błyszcząca. Trwałość poraża. Zdążyłabym do pracy dojechać, a tu już po szmince.

    OdpowiedzUsuń
  38. jakie Ty masz piękne usta :O też takie chcę :(

    OdpowiedzUsuń
  39. pięknie wygląda, ale dosyć niepraktyczny kolor na codzień nawet jak ktoś lubi czerwienie, to przy tej pomadce pewnie trzeba by było ciągle sprawdzać czy nie rozmazała się ;/ ps. zazdroszczę dużych ust :)

    kolorowaradosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń