Podróż przez Jokolandię IX

Hej :)


Dziś zaproszę was na troszkę opóźnioną sierpniową Podróż przez Jokolandię. Pod koniec ubiegłego miesiąca nagle pojawiło się tyle postów, które musiałam napisać, że moja opowieść o sierpniu musiała trochę poczekać. Mam nadzieję, że najwierniejsi fani tej serii mi wybaczą :) W sierpniu nie robiłam zbyt wiele nowych, odkrywczych rzeczy więc trochę się boję, że ta wycieczka będzie mniej ciekawa niż zwykle, ale mimo podzielę się z wami swoimi wspomnieniami. No to jedziemy.



Sierpniowa Podróż przez Jokolandię 

Stacja I: Cofnijmy się na chwilę do początku sierpnia, tak niedawno... a taka różnica. Pewien upalny wieczór, urokliwa knajpka, ja i kawowy drink. ;) Jako była barmanka naprawdę czuję się sporą sierotą w związku z tym, że nie zapamiętałam nazwy tej pyszności.






 Stacja II:  Taki tam ze mnie dzieciak. O nawet nie wiecie jaki wstyd jak wracałam upaprana tą watą cukrową przez miasto do domu :] Chowałam się za moim S. jak tylko mogłam.





Stacja III: Na początku sierpnia odbyłam też chyba ostatnie spotkanie ze zwierzakami z mini zoo w Kielcach. Zwierzaki można sobie oglądać i karmić trawą za free, ot taka atrakcja kielecka. Pokarmiłam króliki i pośmiałam się z owiec. Nie wiem, czemu ale na żywo one są takie śmiechowe.






Stacja IV: Podczas spaceru obok kieleckiego klasztoru zauroczył mnie widok kotka, który wyskoczył z okna i dumnie paradował po rusztowaniu.





 Stacja V: A skoro mowa o kotach, to Frosti żyje i  jak widać chyba jej dobrze :D




 Stacja VI: W sierpniu dostałam również taki oto zestaw próbek z minerałami. A wszystko z dobrego serduszka Narji, która bezinteresownie wysłała mi taki prezencik, abym mogła zapoznać się z nieznaną dla mnie wcześniej  formą. Dziękuję raz jeszcze :*




Stacja VII: Wygrałam również konkurs kreatywny organizowany przez Kamilę :) W takich konkursach radość jest naprawdę spora, bo oprócz nagrody okazuje się że ktoś docenił Twój pomysł, pracę, odpowiedź :) Muszę też podkreślić, że Kamila w paczkę włożyła tyle ciepła, że aż było to widać i czuć. Dostałam parę drobiazgów dodatkowo, bardzo staranny rysunek, oraz przemiły list :) A całość była świetnie zabezpieczona tak, że z zawartością nie miało prawa stać się nic złego podczas transportu. Dziękuję Kamila raz jeszcze za to wyróżnienie oraz za wysiłek włożony w przygotowanie dla mnie paczki :*





 Stacja VIII: Już w drugiej połowie sierpnia odwiedziłam swojego brata, który organizował rodzinną imprezę. Tym sposobem zakończyłam również sezon grillowy (chlip, chlip). Zdjęcie takie już z ostatkami, ale wcześniej nie miałam głowy do cykania fotek :)






Stacja IX: Razem z S wybraliśmy się też do kina na Strażników Galaktyki i choć nie jestem fanką 3D to tego filmu nie wyobrażam sobie oglądać inaczej. Cudownie stworzony świat nadawał niepowtarzalnego klimatu. Film broni się przede wszystkim świetnie wykreowanymi postaciami, które fani gatunku pokochają. Natomiast zdaję sobie sprawę, że dla osób, które niekoniecznie jarają się fantastyką będzie to kolejna przygłupia bajeczka :D Jako fanka cieszę się, że postanowiłam wybrać się do kina na tą produkcję, warto :)







 Stacja X: Chyba w każdym kinie są te same słodkości nie? Czy wam też się kojarzą z Fasolkami Wszystkich Smaków Bartiego Botta znanymi z Harrego Pottera? Mi ogromnie :D






 Stacja XI: Ta fotka dobitnie daje znać, że lato diametralnie się kończy :) Świeczkowe zapasy już się palą podkreślając tylko niepowtarzalną aurę nadchodzącej jesieni.






Stacja: XII Kocham lato a najbardziej ciepłe promienie na skórze. Jednak dla mnie każda pora roku ma swój urok, dlatego tak bardzo lubię czas kiedy zmieniają się sezony. Tylko jesienią świeczki są takie romantyczne, pogoda taka tajemnicza a książki takie wciągające. ( Choć ta akurat była taka sobie) ;)





 Stacja XIII: A na koniec łapcie mistrzowską pozycję senną mojej Kotełki :D






Również w sierpniu pierwszy raz zainicjowałam na blogu akcję, w ramach której uczestnicy muszę napisać na swoim blogu post :) Wciąż można się dopisywać kilk.
Są już pierwsze posty z których jestem bardzo dumna, możecie podziwiać je u: Carolenci, Kamili oraz Fabrycznej :)




THE END





 Sierpień upłynął mi trochę pod znakiem gorszych dni, ale nie jest tak źle żebym musiała się aż wam tu wyżalać.  Mam nadzieję, że po prostu we wrześniu znajdę więcej motywacji i nadziei. Patrząc na zdjęcia było w nim i tak wiele pięknych chwil. I znalazła się u mnie cudowna istotka, która teraz jest ważną częścią mojego świata, Frosti <3 Czy u was wydarzyło się ostatnio coś wyjątkowego?




Buziaki


 
 

68 komentarzy:

  1. Ostatnie zdjęcie kota .. nawet nie wiem jak to skomentować ale świetny jest no :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie myślę, że wracając do domu po zjedzeniu tej waty cukrowej musiałaś wyglądać bardzo smerfnie! :P Z jednej strony szkoda, że odchodzi lato, bo było słoneczko, grille i krótkie spodenki, ale nadchodzi jesień, więc będą też herbatki, frotowe skarpetki i świeczki :) Kotka jest strasznie fajna, a pozy ma mistrzowskie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to bardzo smerfnie, już pomijam że ubranie też sobie usyfiłam :D

      Usuń
  3. ale masz słodkiego tego kotka :) mi się też ostatnio marzy kotek, ale mój pies kotów nie lubi, więc mogę pomarzyc :) na szczęście u brata jest kot, więc jak tam jadę to go męczę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój chłopak przez pewien czas pracował jako barman i... swoje umiejętności w tej dziedzinie dobrze wykorzystuje teraz w życiu prywatnym. Nie narzekam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coś tam czasem zmajstruję :D

      Usuń
  5. Ślicznota, choć widać ułamek Ciebie :)
    Oj wata cukrowa <3 choć mam dopiero 19 to w każdym wieku smakuje tak samo wata dla mnie :)
    Frosti jest słodziakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. haa, a ja już się bałam, że zapomniałaś o Jokolandii :D

    Bardzo lubie te Twoje podsumowania Wybrać te najlepsze chwile i podzielić się nimi ;)

    dobranoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest dla kogo je robić :*

      Usuń
  7. Niebieska wata cukrowa! :D mój kotek też tak śpi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. moja kotelka też często śpi tak jak na ostatnim zdjęciu Twoja ale najbardziej lubie jak śpi do góry brzuszkiem :D neonowy lakier chętnie widziałabym na paznokciach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Koteł najlepszy<3 Ale mi teraz narobiłaś ochotę na watę cukrową:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej owieczki!!:D A na watę cukrową od dawna mam chęć! Ale nie mam gdzie kupić:D a odpust w kościele przegapiłam (wtedy stoją z watą:D) taaaaki ze mnie dzieciak!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przekochana ta Twoja Frosti :D Moja Sabina też lubi układać się w śmieszne pozy jak śpi :) Kocham koty po prostu!! Świetna stworzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Tym postem jednym słowem zrobiłaś mi smaka :D I to na wszystko, ale najbardziej na watę cukrową i kinowe pyszności. Mnie też kojarzą się z Harrym ;). A wata to smak dzieciństwa, zdecydowanie muszę kiedyś przy okazji do niego powrócić :). Życzę dużo uśmiechu we wrześniu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że będzie powoli lepiej :)

      Usuń
  13. Widać takie przesilenie jesienne :p Najpierw wata cukrowa i grill, potem już spokojnie książka w domu. Dla mnie sierpień był cudowny, zwłaszcza ostatni tydzień, i jest mi niezwykle przykro, że się już skończył i musiałam wrócić do domu, do szarej rzeczywistości :/
    A słodkości z kina zawsze kuszą, ale jeszcze nigdy ich nie wypróbowałam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też zawsze ciężko się pogodzić z powrotami do rzeczywistości po wyjazdach/wakacjach... Przeżywam bardzo, ale potem wspomnienia zostają na całe życie :)

      Usuń
  14. Wata cukrowa *-* a co do minerałków to nabrałam ostatnio ochoty na taki podkład :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ejj czemu się wstydziłaś iść z watą :) super!
    Kotełka cudna <3 ostatnia poza mistrzowska..
    Masz rację - ja też uwielbiam kiedy zmieniaja się sezony i tak...jesienią świeczki i ksiązki to jest to co lubie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z watą jeszcze jakoś się szło, ale jak już waty nie było a ja szłam przez miasto z sino niebieskimi ustami, upapraną bluzką i klejącymi rękami było już trochę gorzej :D

      Usuń
  16. Też byłam na Strażnikach Galaktyki :) i też mam takie same skojarzenia jeśli chodzi o fasolki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Heheheh ale kolory nabrałaś po wacie cukrowej :) Kotek widać ma się świetnie , mój jest ze mną już 4 tygodnie , jest równie kochany co psotny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mój kocur też ma dziwne pozycje senne :D Strażników w 3D nie oglądałam bo stwierdziłam, że i tak pewnie nie będzie żadnych efektów :D a od owiec lepsze są lamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamy mi się kojarzą z simsami :D Tam są zawsze ukryte żarty o lamach :D

      Usuń
  19. Serdecznie gratuluję wygranej! A podróż wcale nie była nudna, wręcz przeciwnie! Urocze jest to zdjęcie Frosti, tak samo jak kota przechadzającego się po rusztowaniu klasztoru. Swoją drogą nigdy nie uważałam, że owce są śmiechowe, ale jak spojrzałam na Twoje ich zdjęcie, to uznałam, że rzeczywiście coś w tym jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że Ci się podobała :)
      Ja też nie wiedziałam, że owce są śmiechowe ale naprawdę haha. Jak na żywo stoisz obok i ona się tak dziwnie w Ciebie wpatruje i nagle robi takie głośne MEEE no nie wiem co w tym jest ale naprawdę śmiać mi się zawsze z nich chce :D

      Usuń
  20. Sama zjadłabym taką watę cukrową :D wygląda super :D

    Moje kocurki też śpią w różnych dziwnych pozach, np. na schodach i ich głowa zwisa ze stopnia :D

    O, w kinie dwie trzynastki, ale widać, że nie były pechowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nawet nie zwróciłam uwagi na te 13 :D Zawsze staram się wybierać miejscówkę najwyżej i w najmniej zaludnionym miejscu. Nie wiem czemu lubię jak w kinie jest prawie pusto , nikt mi w koło nie przeszkadza. Dlatego często chodzę do kina w godzinach przed wieczornych gdzie jeszcze nie ma ludu :)

      Usuń
  21. Zazdraszczam tych minerałów, atrakcje dobrze mi znane, w woj. łódzkim mam to samo, więc tego nie zazdraszczam :d

    OdpowiedzUsuń
  22. Zazdroszczę Ci, że Frosti daje się tak miziać po brzuchu, mój protestuje bardzo dobitnie...
    Z wielkim żalem stwierdzam, że w moich kinach nie ma tych fasolek (chociaż z drugiej strony - pewnie zostawiłabym tam majątek :D)
    Jeśli chodzi o uroki jesieni to zgadzam się w 100% - tylko wtedy świece tak pachną, herbata tak smakuje, a książkę tak dobrze się czyta. Po raz pierwszy w tym roku patrzę na nią w inny sposób :)

    Trzymam kciuki żeby we wrześniu nie było już u Ciebie tych problemów, które spotkały Cię w sierpniu. Fajnym ludziom nie powinny się przytrafiać złe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po brzuchu daje się miziać bardzo rzadko, musi mieć fazę na totalną ekstazę. Ale tak to po grzbiecie i pyszczku jak najbardziej. W ogóle im więcej czytam opinii o kotach tym bardziej się upewniam że moja jest po pierwsze nadaktywna ruchowo, a po drugie OGROMNY z niej przytulas :]

      Dziękuję, mam nadzieję, że we wrześniu powoli będzie lepiej bo narazie trochę deprecha mnie łapie. :)

      Usuń
  23. A ja w to lato nie wróciłam do dzieciństwa i nie jadłam waty cukrowej... Tak mi teraz źle! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Widziałam już kilka razy na Twoim blogu Twojego kota, fajnie, że jednak został z Tobą ;))

    OdpowiedzUsuń
  25. Coś wyjątkowego... raczej nic, a szkoda ;)
    Koteł i tak przebija wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny kolor lakieru na paznokciach.Przykuł moją uwagę;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystko fajnie, owieczki śliczne... :)
    Stacja VIII- tutaj tylko byśmy nie skorzystali z grilla, ale nikt nas nie zapraszał, więc luuz:D

    OdpowiedzUsuń
  28. Frosti jest uroczy i to jego ostatnie zdjęcie <3 Dawno nie jadłam waty cukrowej, ale pewnie też cała bym się nią wypaprała :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Frosti wygrywa wszystko ! A tego drineczka to ja bym chyba kochała! <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Wata cukrowa ^^
    Śmiałaś się z owiec? :D
    Przyznam szczerze, że nie pałam jakąś szczególną miłością do 3D... Drugą część Hobbita oglądałam w 3D i na dodatek z dubbingiem, bo innych już nie puszczali... Nigdy więcej! :D
    U mnie nie ma w kinie tych fasolek. ;( A tez mam Heliosa! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie bardzo lubię 3D, bardzo denerwują mnie okulary i bolą mnie od nich oczy. Ale jakoś tak poszliśmy dla odmiany na to 3D i w tym wypadku nie żałuję. Ale na inne filmy niż fantastyka nie widzę sensu chodzić na 3d.

      Usuń
    2. Mnie też oczy bolą - nie służy mi to kompletnie. :D

      Usuń
  31. Narobiłaś mi ochoty na popcorn, a ja właśnie gotuję kukurydzę w kolbie. Niby też smaczne, ale jednak nie to samo :D
    Ja bym chciała taką owieczkę pogłaskać, bo od zawsze jestem ciekawa jakie one mają futerko w dotyku, wygląda dość szorstko:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie ja też nie wiem, owce pogłaskać się za bardzo nie dały, bardzo strachliwe są . Już kozioł jakoś tak prędzej chociaż trzeba było uważać na rogi :)

      Usuń
  32. Twoja kotka jaka podobna do mojej:) też już rozpoczęłam świeczkowanie - lato ucieka:(

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie jadłam jeszcze niebieskiej waty cukrowej :) Taka smerfna xD rzadko chadzam do kina bo za daleko ;) ale teraz otwierają u mnie ratusz i tam będzie kino/teatr więc jestem ciekawa co tam będzie :) A te cukieraski rzeczywiście trochę jak fasolki barty'ego ;0
    Ciesze się, że nagroda przypadła do gustu i że portrecik też się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram chodzić do kina jak najczęściej ale ogranicza mnie w sumie brak ciekawych dla mnie produkcji :)

      Usuń
  34. Piękna kicia.
    Ja tam nigdy nie przejmowałam się, że jestem brudna od waty.
    Niebieskiej w sumie nigdy nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  35. AAAAAAA ile groszków! u nas nie ma tak :( Strażnicy bedą przeze mnie oglądani non stop ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. Hah jek ten kotełek śpi :D Ciekawa atrakcja w postaci tych zwierzaczków, a sezon grillowy - a raczej jego zakończenie chyba każdego smuci :[

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak ja już dawno nie jadłam waty cukrowej :) Oj nabrałam ochoty na grilla :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  39. Również byłam w kinie na "Strażników Galaktyki". I nie żałuję ;)

    A na grilla to i ja mam ochotę! Mam nadzieję, że ta piękna pogoda utrzyma się choć trochę i sama urządzę sobie grillowy obiad ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten koteł jakąś kocią jogę wyprawia, jak Boga kocham! :D
    Bardzo lubie te Twoje serie z Joko, zawsze dowiaduję się czegoś ciekawego. i tak, mi też te żelki skojarzyły się z fasolkami wszystkich smaków:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, czasem się zastanawiam czy takie zdjęcia są ciekawe. Choć bardzo się staram, żeby nie były też o niczym :)

      Usuń
  41. Gratulacje wygranej :)))
    Same smakowitości w tej podróży i jeszcze ta wata cukrowa! nie jadłam w tym roku :)) a Ty takiej ochoty i narobiłaś ^^
    Kotełka cudna, pozycje do spania ma nieziemską :)

    OdpowiedzUsuń
  42. ale się fajnie ubrudziłaś od tej waty <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Jelly Beans wyglądają świetnie! Chętnie bym pobawiła się w zgadywanie smaków :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Aż wstyd się przyznać, że nigdy nie próbowałam waty cukrowej:p

    OdpowiedzUsuń
  45. bardzo fajne zdjęcia i ta niebieska wara *_*


    ZAPRASZAM DO UDZIAŁU!!
    http://inszaworld.blogspot.com/2014/09/konkurs-jesienny.html

    OdpowiedzUsuń
  46. Też niedawno jadłam niebieską watę cukrową, można się upaćkać :D
    Frosti jest śliczna, wiedziałam że będzie jej u Ciebie jak w raju :)

    OdpowiedzUsuń
  47. ostatnie zdjęcie - stretching! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Uwielbiam Twoje podróże :* Oczywiście jak zawsze narobisz mi na coś smaka:D tym razem wygrała wata cukrowa:D bez kitu:D

    OdpowiedzUsuń
  49. Ależ bym taką niebieściuchną watę cukrową zjadla ! oj jadłabym , jadła :)

    OdpowiedzUsuń