Historia Pewnej Znajomości. Poznajcie Frosti :)

Hej Dziewczyny!

To był cichy, spokojny, letni wieczór. Rutynowy dzień nie zapowiadał nic wyjątkowego, nic specjalnego. Czarnowłosa dziewczyna nie tylko nie miała pojęcia, że za chwilę siarczysta ulewa zmusi ją do szaleńczego biegu w stronę domu, ale też nie zdawała sobie sprawy, że za drzwiami klatki schodowej czeka na nią przeznaczenie.... Małe, słodkie, bezbronne stworzonko... (bezbronne..akurat, pff) ;D





WSTĘP

Pominę tę ckliwą historię jak to się stało, że pewnego wieczoru kot prosto z piwnicy wieżowca wylądował u mnie w mieszkaniu. Ominę ją bo mam lepszą opowieść ^^. Otóż następnego dnia od przygarnięcia mojego Kotełka porozwieszaliśmy z S. ogłoszenia na osiedlu w razie gdyby futrzak miał właściciela, codziennie przeglądałam też Internety. Po cichu jednak miałam nadzieję, że nikt się nie zgłosi... Bo wiecie niby miałam się nie przywiązywać póki nie wyjaśni się sprawa z właścicielem, ale co byście zrobiły gdyby pierwszego wieczoru Koteł wytoczył tak ciężką artylerię i była tak bosko uroczy? :D




No właśnie. Oprócz tego, kot nocą wlazł na mnie, położył się na mojej klatce piersiowej, wyciągnął łapy na moje ramię i zaczął mnie perfidnie lizać po twarzy, uszach i w ogóle. Mimo, że nie wiedziałam, czy ten kot ma jakieś robaki lub inne pasożyty nie miałam serca go zdjąć. A co tam najwyżej umrę na syfilis ale kot tak będzie leżał ! Jeszcze totalnie się rozczuliłam, kiedy przeczytałam, że koty w ten sposób okazują czułość i zaufanie. Oooooooł.



 Traumatyczna Część Historii

No tak więc jesteśmy na etapie kiedy ja kocham już kota. Po paru dniach wciąż nikt się nie zgłaszał więc poszliśmy do weterynarza już go zaszczepić, odrobaczyć określić wiek i płeć. Okazało się, że to kotka. Niestety... w trakcie zadzwonił telefon... Zgłosił się prawowity właściciel MOJEGO kotełka. Oczywiście musiałam odwalić żenującą scenę płaczu przy zdegustowanej pani weterynarz. A jak. Po 20 minutach przyjechał starszy pan, opowiedział nam jak to dzieci pojechały na stałe do Anglii a kota zostawiły jemu. Jednak kiedy powiedzieliśmy panu, że futrzak ma świerzb w uszach i trzeba go leczyć bo go to bardzo swędzi i boli to pan oznajmił że "jemu ten kot właściwie nie potrzebny". Ooooo jak ja to usłyszałam wiedziałam, że koteła nie oddam :D Nie oceniajcie źle tego pana, właściwie nie wiem co nim kierowało. Można to różnie interpretować, ale wyglądał tak jakby naprawę był zmuszony przez dzieci zająć się tym kotem, a jak zobaczył, że my będziemy go dobrze traktować to po prostu miał go komu przekazać. Przynajmniej ja wolę wierzyć w takie intencje :) Zresztą następnego dnia nawet zadzwonił znowu i zapytał czy chcemy rzeczy kota, ale my już kupiliśmy nowe :)


 Informacyjna Część Historii

Cała w skowronkach odwiozłam moją małą tygrysiczkę do domu, po czym z S pojechaliśmy po wyprawkę z prawdziwego zdarzenia :) (wcześniej kradliśmy piach z piaskownicy i kotek miał karton zamiast porządnej kuwety... no cooo nie wiedziałam czy zostanie ^^... przepraszam wszystkie osiedlowe dzieci, nie róbcie tego w domu).


Kotełek dostał:
- gustowną bordową kuwetę,
- ekskluzywne full wypas luksusowe żwirki w trzech różnych zapachach
- rozkoszną suchą karmę
- różnobarwne kolorowe piórka na sznurku do zabawy
- czaderski drapak z pomponami


Kiedy jeszcze nie byłam pewna czy futrzak zostaje ani jakiej jest płci mówiliśmy na niego Koteł... i właściwie powiedzmy, że tak jej zostało na drugie imię. Natomiast oficjalnie nazywa się Frosti :D Moja mama jak to usłyszała to stwierdziła, że już lepiej byłoby "Znajda" cokolwiek, ale nie Fro coś tam haha. A mi się podoba. Ma tak na imię bo kojarzy mi się ze śniegiem. (frost po ang. - mróz). Okazało się też, że Frosti nie ma nawet roku :)





Rozrywkowa Część Historii

Szczerze nie miałam pojęcia jak się żyje z kotem, ale teraz widzę, że Frosti coraz bardziej się rozkręca. Na początku była bardzo grzeczna, dosyć spokojna, bardzo dużo spała. Pewnie była zmęczona pobytem w piwnicach. Wcześniej była kotem typowo domowym, nie wychodzącym. Pobyt na zewnątrz bez niczyjej opieki pewnie był dla niej traumą. W każdym razie teraz kot z każdym dniem zdecydowanie się rozkręca. :D I tak oto:

Codziennie rano i wieczorem patroluje czy aby na meblach nic się nie zmieniło. Na początku bałam się, że nie będzie umiała zejść sama. Ale oczywiście naiwna Joko jeszcze nie doceniała tej bestii :D



Kiedy Kotełka nie widać to prawdopodobnie sprawdza co słychać w szufladach, bębnie od pralki, szafce na buty i wszelkich zakamarkach. Dodam, że odsunięcie samodzielnie szuflady to nie jest dla niej problemem.


Frosti jest bardzo sumienna w swym patrolu, nie odpuszcza żadnym zakamarkom.


Jej kocie serducho pokochało również śmieszny drapak. Drapak codziennie atakowany jest na różne sposoby. Od góry, od dołu, z wyskoku... 





 Filmowa Część Historii
Jeśli ktoś ma ochotę, film nagrałam spontanicznie kiedy kot miał akurat fazę na "Jestem taki dziki rozwalę Ci pół mieszkania" :D Wybaczcie jakość, ale było ciemno, świeci się tylko lampka. W tle można usłyszeć też jak się śmieję, jak sobie podkręcicie głośniki. Wybaczcie to nie Z kota to DO kota :D

video




 Poruszająca Część Historii


Już od pierwszego dnia Frosti bardo lubiła się tulić, straszny z niej pieszczoch. Ciągle włazi mi na klatkę piersiową. CIĄGLE :D Już nauczyłam się jednocześnie mieć ją na sobie, tulić, głaskać, pisać na laptopie, pić kawę i jednocześnie nie dostać odrętwienia kończyn.
 Niestety kiedy śpi na mnie nie nauczyłam się jeszcze tylko robienia zdjęć więc musicie pooglądać jak Koteł przejmuje kanapę. No i mój koc.


Awww łapka. Frosti ma też odruch "ugniatania" kiedy się we mnie wtula. To dosyć bolesna część bo przy tym ugniataniu wbija mi nieświadomie pazurki w skórę, :] Ale przecież nie zdejmę koteła :D




Jednak powiem wam, że każde odrętwienie kończyn i brak wygody są warte jej zaufania, wdzięczności i rozkosznej muzyki jaką jest jej mruczenie prosto do ucha. Moja Tygrysiczka <3




THE END


Mowa Końcowa:

Całe życie otaczały mnie psy. Wiem o psach praktycznie wszystko, zresztą te zwierzaki do mnie totalnie lgną. Jednak od kiedy moja Luna odeszła dwa lata temu wciąż nie mogę mieć nowego psa, bo czułabym jakbym ją zdradziła, jeszcze za wcześnie. Mając kota, jeszcze takiego którego przygarnęłam odbieram to inaczej, mam nadzieję, że Luna mi wybaczy. Jednak.... Nie mam  zielonego pojęcia o kotach, przynajmniej jeszcze tydzień temu nie miałam. :D Wiem coraz więcej i więcej. Jeżeli macie dla mnie jakieś rady dawać śmiało! :D


Ps. Wiem, że długo, wiem że patetycznie, ale było mi to potrzebne. Frosti jest teraz ważną częścią mojego życia. I chcę móc wrócić do tej notki kiedyś i przeczytać jak było na początku :) Jeśli ktoś przebrnął przez ten post, to dziękuję, jest mi bardzo miło :*


98 komentarzy:

  1. Słodka opowiesc i milosc do grobowej deski rewelacja :) dbaj o nia naprawde fajny kociak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna istotka! <3 Rozczuliłam się, czytając Waszą historię. Pieprz też była słodka i potulna, gdy do mnie trafiła, ale wystarczyło zakończyć leczenie, pokarmić ją regularnie przez kilka tygodni i zaczęła pokazywać różki. Normą są nocne harce - dzień w dzień zaczyna zabawę ok. 3:30 i kończy ją po trzech godzinach. Grożę jej wtedy, że oddam ją do Kociego Domu (taaa, jasne!), a ona nic sobie z tego nie robi. Dni przesypia spokojnie, robiąc co jakiś czas wyprawy do kuchni na żarełko :) Naszym największym problemem były problemy żołądkowe, bo mała średnio znosiła sklepowe karmy i przez długi czas musieliśmy eksperymentować metodą prób i błędów. A że sierść ma długą, szczególnie w okolicy "portek", to wielokrotnie przez jej rewelacje żołądkowe byłam zmuszona ją kąpać :D
    Obecnie jesteśmy na tym etapie, gdy zorientowała się jak magiczną siłę ma jej "miau!". Miau - drzwi się otwierają, miau - miska się napełnia, miau - wychodzi na balkon, miau-miau-miau. Życzę Ci, żeby Frosti dała Ci tyle radości ile ja mam z Pepper :) Czuję, że nasze dziewczyny razem dały by czadu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie moja się coraz bardzie rozkręca i mam wrażenie, że to nie koniec haha.
      O kurcze wyobraziłam sobie te problemy żołądkowe Pepper współczuję, ale czego się nie robi dla kota? :D Moja chyba jeszcze się nie zorientowała jaką moc ma jej Miau.
      I też myślę, że razem rozniosły by dom :D

      Usuń
  3. Świetna opowieść :) i jak nie lubie kotów, tak Twoja 'fro coś tam' bardzo polubiłam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojojoj jaki koteczek:3 w ostatni weekend byłam u chrzestnej na wsi, oczywiście był kot, psy i inne zwierzęta, wymiętoliłam wszystko co możliwe z osobna i jeszcze troszkę, że wracając miałam niesamowite gile w nosie, bo jestem uczulona na sierść :P niemniej jednak przygarnęłabym takiego koteła i miętoliła go codziennie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda, że masz uczulenie, ale chociaż raz na jakiś czas sobie możesz pomiętolić :D

      Usuń
  5. Prześliczna kicia! Aż się uśmiecham sama do siebie widząc takiego szczęśliwego kota. Pamiętaj tylko o sterylizacji po 6 miesiącu życia koci! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Będę pamiętać, już mamy mniej więcej ustalone z weterynarzem, że po szczepieniach będziemy kastrować. :)

      Usuń
  6. Przepadłaś:):) To jest miłość:) Ja jestem totalną kociarą i bez swojego rudzielca, życia sobie nie wyobrażam:) a co do żwirku, to polecam Cat's Best, można go spokojnie wyrzucać do kibelka, bo się rozpuszcza w wodzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przepadłam i to kompletnie. Dzięki za radę, będę się rozglądać za tym żwirkiem :)

      Usuń
  7. Śliczna kicia:-) Miała szczęście, ze trafiła na Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie koty rozczulają, widać że Frosti znalazła swoją Panią i jest jej wierna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Frosti jest przecudowna ! Ciesze się ,że udało Ci się ją zatrzymać i, że mała jest praktycznie bezproblemowa :P
    Też miałam Lunę ! I też jakieś dwa lata temu musiałam się z nią rozstać :(
    Kotka też miałam, zdechł nam jakieś pół roku temu , najprawdopodobniej dziabnął go pies i wdało się zakażenie- to była chyba największa tragedia jaka dotknęła moją rodzinę :P Do dzisiaj o tym nie rozmawiamy, przeryczałam chyba tydzień i obiecałam sobie, że po Simbie nie będę już miała żadnego innego ... A był taki kochany, że lepiej nie mówić... i przepiękny, długowłosy i calutki rudy z rudymi oczami, ach :(

    Oby z Twoim było jak najlepiej :*


    I jeszcze muszę dodać, że najbardziej na świecie denerwują mnie osoby które twierdzą, że NIE lubią kotów a zapewne nigdy wcześniej ich nie miały... znam kilka takich przypadków i mam ochotę rozszarpać! Potem takie osoby same mają kota i jest on ich oczkiem w głowie, a wcześniej coś takiego gadały :P Ach , jak oni mnie wkurzają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo miałaś Lunę? No patrz.
      Z kotkiem rozumiem, są ludzie, którzy naprawdę kochają swoje zwierzęta na równi z ludźmi, ja tak mam. Stratę Luny przeżyłam strasznie do tej pory zdarza mi się za nią zapłakać. Także współczuję Kochana :*

      No niestety może być tak jak mówisz, że kotów nie mieli. Ja no nie tyle co nie lubiłam kotów co uważałam że koty nie lubią mnie. Ale teraz wiem, że koty często po prostu nie są ufne co do obcych. :) Mój kot mnie zdecydowanie lubi, ale musiałam zapracować na jego zaufanie :) Właściwe wciąż pracuję. :)

      Usuń
    2. Oj tak, koty to takie małe dzikusy :) Mój też zawsze przychodził tylko do nas i mogłam z nim robić wszystko, nigdy nikogo od nas nie podrapał, jak tylko przychodzili goście to kota nie było i wracał jak już sobie poszli :D

      Usuń
  10. Zazdroszczę kotełka! A jesli chcesz rady to po pierwsze, jak ugniata to znaczy ze jest zadowolona i ufa Tobie ; ) i radzę przyWyczaic kota do taniego żwirku, bo nie mozna im zmieniać - większość kotów przechodzi traumatycznie zmianę żwirku. I nie zostawiaj mięsa na wierChu (mimo że kicia cie kocha to nadal ma instynkt drapieżnika, w ten sposob nie jadłam prawie wogole mięsa przez miesiac, bo kicia lubiła każdy rodzaj. Aaaa i koty nie lubią ryb (dot. Wiekszosci). I nie dawaj mleka, chyba ze bardzo rozwodnione. A jakby co to pisz to ci pomoge ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swojemu kotkowi też kupiłam jeden z tańszych żwirków i jest dobrze. :))
      Mój malutki kotek (dobra, już niekoniecznie - ma prawie 3 miesiące :D) uwielbia pić mleka i wypija je hektolitrami. Ostatnio jednak dostaje je tylko rano i późnym wieczorem. Generalnie wszędzie piszą, żeby kotom mleka raczej nie podawać, bo mogą je źle tolerować, ale u Rozi nic takiego nie występuje, więc normalnie je dostaje. ;) To zależy co kot lubi. :)

      Usuń
    2. Rari już właśnie wyczytałam co znaczy to ugniatanie bo na początku oczywiście nie miałam pojęcia. Ulżyło mi jak się okazało, że jestem dla kota prawie jak jego kocia mama :D
      A co do jedzenia nie muszę się o nią bać, ją w ogóle nie interesuje ludzkie jedzenie. Je tylko karmę, spokojnie mogę przy niej na stole zostawić wszystko a ona nawet na to nie spojrzy :D Może dlatego, że ani razu ludzkiego jedzenia ode mnie nie dostała :)
      I dziękuję bardzo za rady, na pewno zapytam jak coś mi przyjdzie do głowy :)

      Fabi ja w sumie kupiłam ten zapachowy bo był w takiej promocji, ze właśnie by najtańszy :D Też się kierowałam ceną, bo tak naprawdę po co kotu wypasiony żwirek? I tak go obsika hahah.
      Moja jest już chyba za stara na mleko, więc nawet nie próbowałam, ale jak Twoja lubi to czemu nie :)

      Usuń
  11. Przez chwile było dramatycznie jak zgłosił się właściciel. Ostatecznie dobrze, że został u Was:) a jaką ma fajną wyprawkę:) no i taki przytulasek Ci się trafił :D jak mój pies:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to się zawsze chyba takie przytulaski trafiają. Moja psinka która już odeszła też wiecznie wchodziła mi na kolana. :D A teraz koteł taki pieszczoch że hej :)

      Usuń
  12. ja mam aktualnie 4 koty , wszystkie przygarnięte :) nie wyobrażam sobie dnia bez nich :) Moje dzieci też je uwielbiają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Frosti jest urocza, czytałam już skróconą wersję Waszej miłości i pierwszego spotkania na Twoim Fb.
    Mam 4 koty i wszystkie są maksymalnie rozpuszczone.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś wspaniałą osóbką !!! :)) A kicia jest urocza ; ) Mi się marzy jakiś futrzak, ale że nie ma mnie często w domu to myślę że będzie mu smutno :[ i rezygnuję z przyjemności posiadania futrzaka !;)
    Rozbawiłaś mnie z tym piachem z piaskownicy ;D hehe
    Ale wyprawka z prawdziwego zdarzenia !! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuję <3
      Właśnie nie zawsze ma się warunki na zwierzęta mimo że się bardzo chce, także rozumiem.
      Co do piachu haha, no bo wiesz szkoda mi było iść i kupować kuwetę jakby się okazało że kot ma odejść. A tak to wymienialiśmy tylko kartony i piach przez kilka dni :D

      Usuń
  15. Wspaniały kociak i w ogóle cała historia. Ale się uśmiałam z tego filmiku. Ja mam dwa kociaki, ale w domu bywają tylko kilka godzin dziennie i śpią w nocy, a tak to są kotki 'wychodzące' jak to się mówi, ale póki co są małe i siedzą blisko domu, w ogrodzie, jeszcze zew natury ich nie porwał. :D Taki drapak z pomponami to jest coś, na pewno też byłyby zachwycone, muszę im taki sprawić. Kotki mają często taki zwyczaj ugniatania bez położeniem się, kocurki rzadziej, ale też się zdarza. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drapak jest czaderski, nie miałam pojęcia, że tak go pokocha, ale codziennie się na ni wyżywa. Tzn zakładam, że pewnie kiedyś mi się znudzi, ale jak narazie jest moc :D
      Haha wiesz jak mnie zaskoczył że upadł ten drapak na filmiku? Spodziewałam się, że koteł po prostu będzie biegał i drapał a tu nagle bum :D I to akurat jak nagrywałam :D

      Usuń
  16. Hahaha filmik powalił mnie na łopatki! :D Jego drugie wejście- prawie do łez :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam od początku do końca, oglądając zdjęcia :) śliczna kicia! Też mam kotkę i znajdę ale taką trochę niedotykalską i moja przesypia całą noc, chyba tylko tym się różni ;) fajnie, że Frosti jednak została u Ciebie, człowiek jednak bardzo szybko się do takiego stworzonka przywiązuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo szybko się przywiązałam, na początku nie zdawałam sobie sprawy że tak szybko to się stanie :D

      Usuń
  18. Przeurocza kicia:)
    Oj koty kochają wszelkie schowki takie jak szafy i szuflady:) Ja kiedyś w nocy już leżę i próbuje usnąć a tu jakieś pukanie w szafie. Wstaję, otwieram a tam kot, musiał wejść jak szykowałam sobie ciuchy na następny dzień i go nie zauważyłam:D Całe szczęście, że to była szafa w moim pokoju, bo w przedpokoju nikt by nie usłyszał:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha powiem Ci, że ja bym się przestraszyła :D Ale to prawda, kot jest tak bezszelestny że naprawdę trzeba bardzo uważać czy się go gdzieś nie zamyka i tak dalej. :D

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Hihi mnie to przy 4 kotach i psie, to pomimo mojego uwielbienia do horrorów, już nocne hałasy nie straszą, bo się dość często zdarzają:D
      A i Kochana zapomniałam wcześniej napisać, a widzę, że masz kwiatki doniczkowe: zwróć uwagę czy nie masz jakiś trujących gatunków i w razie czego w trudniej dostępne miejsca dla Frosti je przestaw, bo koty lubią sobie czasem skubnąć.

      Usuń
    4. Wiem właśnie, już mi skubie kwiatka, z tego co czytałam jest dla niej trujący . Mam nadzieję że kupienie jej specjalnej trawki do skubania zastąpi jej tego kwiatka. Podobno można sobie taką zasiać. :)

      Usuń
  19. O jaki słodki kotełek ;) Zwierzęta wnoszą tony miłości w nasze życie <3

    OdpowiedzUsuń
  20. cudowna jest! :)
    I film świetny :D
    Ja też uwielbiam moją kotełkę i jej kocią muzykę, ostatnio ciągle śpi ze mną już od jakiegoś tygodnia, jak jestem na łóżku i oglądam film to przychodzi i kladzie się na nogach, a jak wczoraj malowałam paznokcie to sama poszła czekać na mnie na moim łóżku <3
    I tak, moja też wszędzie włazi - a to zobaczyć co słychać w szafie, a to na szafie w szafce, a to później pod szafką i wszędzie :D Nie wiem jak Twoja ale moja uwielbia też bawić się piłką rozwalając przy tym pół domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja kładzie mi się że tak powiem na klacie :D Ale nie czeka niestety aż skończę czynności typu malowanie paznokci tylko perfidnie i tak na mnie włazi :D
      Właśnie zapomniałam napisać o tej piłce! Normalnie jak mój kot dopadnie kauczuk to go nie ma na dwie godziny, normalnie uwielbia. Także to samo :D Tylko ja mam taki fajny ten kauczuk że się nie odbija bardzo wysoko tylko lekko nad ziemią. Strach pomyśleć jaki huragan by mi przeszedł przez mieszkanie jakby ta piłka bardziej skakała :)

      Usuń
  21. Aż mnie wzruszyła ta historia z Frosti :) Myślę, że ja też bym przygarnęła takiego zwierzaka, bo kocham wszystkie futrzaki. Dobrze się złożyło, że ten pan zrezygnował z kotki, bo zdążyłaś się już do niej przywiązać, a rozstania są ciężkie, taka nasza natura :) Przeszło mi niedawno przez myśl, że może by też przygarnąć jakiegoś kotka, ale z drugiej strony myślę, że to jeszcze za wcześnie, bo nadal w myślach mam mojego króla, którego znaleźliśmy w poniedziałek :( Pusta klatka nadal mi stoi w pokoju, a ja jeszcze płaczę jak na nią popatrzę. Myślałam, że tylko ja tak mam, ale widzę, że z Luną miałaś tak samo, jakby to była zdrada. W każdym razie cieszę się Twoim szczęściem i mam nadzieję, że Wasza przyjaźń z Frosti będzie trwała jak najdłużej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej jaki mi przykro.... Rozumiem co czujesz. Też bym płakała. Daj sobie czas Kochana nie ma co na siłę brać kolejnego zwierzaka skoro nie jesteś jeszcze gotowa. Bo i on będzie ciągle porównywany do poprzednika i Ty będziesz czuła że to nie to samo. Poczekaj, kiedyś może będziesz gotowa. Natomiast Tobie ogromnie współczuję. Pamiętaj, że król miał z Tobą cudowne życie i to jest najważniejsze :*

      Usuń
  22. Wzruszyłaś mnie Joko tą historią mimo iż z FB już coś wiedziałam :)

    To będzie miłość dozgonna!!! życzę szczęścia i uważaj na "fruwające" rzeczy i kwiatki lubiące spadać i przewracać się!!! To tyle co wiem o kotach i mogę Ci powiedzieć :D

    Mam nadzieję, że młoda zagrzeje miejsce na blogu i też będzie miała swój "dział" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie Frosti jest bardzo uważna i jak buszuje po całym domu to jeszcze nic nie zrzuciła, przynajmniej takiego a la kwiatek. Mam nadzieję, że tak jej zostanie :D
      Nie wiem czy będzie miała swój dział, ale na pewno w Podróż przez Jokolandię będzie zawsze jakaś fotka :D

      Usuń
  23. Dobrze,że wszystko się tak skończyło już jak na fb to przeczytałam to aż się sama uśmiechnełam :) Fajnie,że kotełka została u Ciebie,śmiać mi się chce z tego podbierania piasku z piaskownicy-ale Ci się nie dziwie-w sumie dzieci Ci wybaczą jak będą mogły Frosti pogłaskać :D Ale niezły z niej szaleniec jak przewróciła cały stojaczek :D Biega jak prawdziwy tygrys :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah no bo wiesz nie chciałam od razu kupować kuwety, bo potem jeszcze by się okazało że niepotrzebnie, no i piaskownica była blisko :D

      Usuń
  24. Pięknie! Bardzo dobrze zrobiłaś, i kibicowałam Ci od początku. Super, że chcesz się dokształcać kotowo. :) Niestety, jako typowa psiara nie mam żadnych rad. Ale po przeprowadzce do większego lokum pierwszym nowym lokatorem będzie właśnie kot i będę się do Ciebie zwracać o radę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do tej pory byłam typową psiarą :D Pewnie, że się muszę dokształcać, inaczej można popełnić mnóstwo błędów, a ja chcę żeby kotek miał się jak najlepiej :)
      Dzięki za wsparcie :)

      Usuń
  25. Muszę kupić mojej drapaka. :D Zaczęła generalnie zabierać się za kanapę, ale raz, a potem drugi wytłumaczyłam jej, że nie wolno i przestała ^^ :D
    Mój kot sprawdza czystość pod szafkami w łazience. :D Ostatnio jak weszła to po wyjściu z czarnego kota zmieniła się w białego. :D Generalnie wchodzi też za biurko (ale teraz tylko w jednym miejscu, jak poszła bardziej w prawo to zrobiła świecę i nie miała jak wyjść :D). I odkryłam magiczny sposób na zwrócenie jej uwagi. Gdy mój brat gra na komputerze ma załozone słuchawki z takim długim kabelkiem. Gdy kicia chce się pobawić to po prostu ciągnie za ten kabelek - nie ma bata, żeby się z nią nie pobawić. :D
    Rozi śpi prawie cały dzień, wstaje o godzinie 7:30, pierwszą drzemkę zalicza o 11 i tak z niewielkimi przerwami robi aż do godziny 21-22. Wtedy trochę jej odbija (ale nie skacze po wszystkim tylko chodzi, mizia się, trochę piłeczkę poodbija, pobiega za szmatką i tyle :D) i o godzinie 23:30 idzie spać. :D Jak jestem trochę za głośno to wstaje o 0:30, popatrzy się na mnie i idzie dalej spać. :D
    Punkt 3 o tym, że kot cię zawsze widzi jest świetny. Kilka razy prawie zawału dostałam, szczególnie nocą (kot czarny, w domu ciemno = nie widać :D). Idę sobie, idę i nagle coś mi wybiega pod nogami. :D
    Haha, mistrzowsko przewróciła drapak. xD Moja robi sobie ślizgawkę z podłogi - pare razy walnęłam w ścianę. :D
    Ja tez o kotach niewiele wiem, wiele poradziła nam koleżanka taty od której braliśmy Rozalinę ^^
    Generalnie jeśli miałabym jednym słowem scharakteryzować Rozi: LENIWIEC. :D Nic nie robi, nawet jej się na dół nie chce zejść, żeby przywitać się ze mną czy z moim tata, kiedy wraca do domu -.- :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie też już pierwszego dnia drapała kanapy, właściwe od kiedy ma drapaka to drapanie kanapy bardzo rzadko jej się zdarza a oprócz tego ma z nim świetną zabawę, także polecam :)
      Może śpi tyle bo jest jeszcze młodsza? Moja ma w sumie prawie rok, myślimy że jakieś 10 miesięcy więc już tak dużo snu nie potrzebuje jak małe kociątko. W sumie nie wiem ile Twoja ma? :)

      O tak punkt trzeci to najprawdziwsza prawda! Czasem wchodzę do pokoju... wiem że tam jest... patrzę na parapet nie ma, odwracam się nie ma... patrzę znowu na parapet JEST. Jak ona to robi?! :D

      Rozalina zarąbiste imię :D Podoba mi się bardzo :)

      Usuń
    2. Niecałe 3 miesiące ma, jeszcze dziecko. :))
      Czasami wydaje mi się, że koty mają jakiś teleporter w ciele, bo pojawiają się i znikają niezauważalnie. :D Już parę razy kota w domu szukałam, bo się gdzieś schował. :D
      Miało być Rozalinda, ale no jednak Rozalina. :D

      Usuń
  26. Cudowna jest ta Twoja Frosti :) Co do nocnych szaleństw to moja też tak ma, że w nocy lubi pobiegać po chałupie :D Jeszcze przy tym tak śmiesznie "warczy" :D hehe U kotów to normalne, bo to nocne stworzenia. Większość dnia śpią. Z tego co czytałam to nasz jeden dzień to dla kotów kilka dni. Czyli jak idzie spać i wstaje to jeden dzień, kładzie się znowu spać w ciągu dnia i wstaje to drugi dzień itd :)
    Co do drapanie możesz zawsze jej obciąć pazurki, żeby Cię nie bolało, albo żeby nie drapała mebli :) ja mojej obcinam w domu sama, ale może to też zrobić weterynarz.
    Jeśli będziesz chciała mogę Ci zapodać fajną stronkę z różnymi gadżetami dla kotów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja sobie miauknie co jakiś czas , jeszcze nie słyszałam "warczenia" :D
      Z tymi pazurkami się zastanowię, choć prawie się już przyzwyczaiłam do tego bólu. Haha jak to brzmi :)
      Pewnie, że chcę stronkę :D

      Usuń
    2. hehe może tylko moja tak "warczy" śmiesznie :D
      Wysłałam Ci Kochana na maila stronkę i zaproszenie :)

      Usuń
  27. Ja przyznaję, że też nigdy w życiu nie miałam kota, zawsze jako naszego domowego przyjaciela mieliśmy w domu psiaki. Mój Maks odszedł 3 lata temu i od tej chwili nie potrafiliśmy zastąpić go innym stworzonkiem. Ale moja córka jest maniaczką kotów, chodzi i smęci że chce kotka i ja zaczynam pękać :D Teraz jak przeczytałam Twoją historię to totalnie mięknie mi serducho :) Będę monitorować Twoje wiadomości o Frostim ( to imię doskonale do niego pasuje :)) i może w końcu pęknę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Luny nie potrafię zastąpić także rozumiem, to samo powstrzymywało mnie przed posiadaniem kolejnego zwierzaka. To, ze Frosti jest u mnie to trochę przeznaczenie, nie mogłam jej zostawić niezależnie od moich innych uczuć. I teraz nie żałuję. Co prawda czasem jak ją przytulam to myślę o tym, że to nie Luna jest w moich ramionach i wtedy chce mi się płakać. Ale zaraz się uspokajam bo tłumaczę sobie że robię dobrą rzecz. Daję kolejnemu zwierzakowi cudowne życie. I zakochuję się w niej każdego dnia. To też jest miłość, tylko po prostu inna. Także jeśli Twoja córka tak bardzo chce może warto? Choć oczywiście nie namawiam, sama musisz być gotowa :)

      Usuń
  28. Jaki mały drapieżca ! Bardzo fajne ma futerko, uwielbiam takie mięciutkie włoski :)
    Ja mam psa i innych zwierząt tego gatunku się nie boję, ale i tak jak mam pogłaskać kota, to mam wrażenie, że rozetnie mi dłoń i się boję :) hehe

    OdpowiedzUsuń
  29. Dlaczego ja tak nie mogę mieć :( Dlaczego znalezionego kotłeka muszę oddać :(? Pora iść na swoje . A Twój kotełek aż bije po oczach słodkością :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Słodziak! Ja zawsze chciałam mieć kociaka i moja mała już ma roczek ;) Eh też niestety często biega po szafach pod sufitem ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Brakuje tylko w tym opowiadaniu " I żyli długo i szczęśliwie" :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Kotek prześliczny :) ja mam Malinę, która jest czarna w białe łatki i też jest "znajdą".

    OdpowiedzUsuń
  33. Też miałam kota.. Rudego, na imię było mu Kita. Przytulał mnie jak człowiek, czyt. obejmował obiema łapkami za szyję, spał na moich plecach albo głowie, otwierał sobie sam nie tylko szuflady, ale też drzwi (niestety, z kluczem sobie już nie radził), spędzał ze mną całe dnie, ale... Pewnego dnia wyszedł na spacer na podwórko. I nie wrócił ;( ;( ;(

    P.S.
    Frosti lubi zapachowe żwirki? Mój wolał te zwykłe, do tych perfumowanych nie chciał się załatwiać.. podobno koty nie przepadają za zapachami w ich toalecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałam się właśnie zapytać o ten żwirek...Mnie wystrzegali przed zapachowym. ;)

      Usuń
    2. Współczuję, to musi być okropne uczucie. :(
      Co do żwirku nie zauważyłam, żadnych problemów :) Wszystko jest w porządku, praktycznie jak tylko jej wsypaliśmy nowy żwirek i daliśmy nową kuwetę od razu że tak powiem je osikała :)

      Usuń
  34. U Ciebie ma się teraz dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj Joko, czytam to drugi raz i uśmiech nie schodzi mi z twarzy choć przecież mniej więcej znam tę historię :))
    Bardzo się cieszę, że Kotełka vel Frosti została u Ciebie! Imieniem się nie przejmuj, na mojego "Choco" też pukali się w głowę: "nie mógłby być jakiś Puszek?" Ale to mój kot i nazwałam go jak chciałam. A Frosti bardzo mi się podoba :)

    Jeśli miałabyś jakieś pytania to pisz do mnie na priv (dane masz pod którymś postem na fb), a tak to ja polecam żwirek Benek super compact (niebieski). Jest dobry, tani, dobrze się zbryla, jest wydajny. Mój Choco wzgardził o wiele droższym Cat's Best, uwielbia kopać w swoim Benku.

    Co do jedzenia to mój hrabia przyzwyczajony jest do Royal Canin, ale są inne też tańsze marki np. Hills czy Animonda, które też są niezłe. No i oczywiście normalne żarełko. Jw - nie dawaj mleka, wbrew pozorom koty wcale go tak dobrze nie tolerują. Woda najlepiej żeby była przegotowana w temp. pokojowej. No i nieograniczony dostęp do suchej karmy.

    Nie wiem co tu jeszcze, więc jak mówię - śmiało pisz i pytaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Ej ale Choco to czaderskie imię właśnie, mi się ogromnie spodobało, ładnie brzmi i jest oryginalne. A moja mam to samo najlepsze Puszek, Łapka, Łatka, Kropka, Mruczek tiaaaaa. Nie mam nic do takich imion, ale nie u mnie :D

      Żwirki będziemy badać, choć podobno nie można za bardzo zmieniać, nie wiem narazie lubi te zapachowe, choć kupiłam je w promocji, boję się, że jak promocja się skończy to zbankrutuję :]

      Z wodą wiedziałam własnie od Ciebie na Fb :D Od razu pierwszego wieczora dałam jej wodę :D Także rady były bardzo pomocne :) Dostęp do suchej karmy też już ma cały czas to już sobie wyczytałam Choć ciąglę mam problemy z ustaleniem dawki. Boję się, że ją przekarmiam. :]

      Usuń
    2. Mi też się podoba Choco :D I również nie mam nic do Puszków i Mruczków, ale mój koteł musiał nazywać się inaczej :D

      Benek jest też zapachowy, ale ja swojemu dałam neutralny. Podobno kotki bardziej "akceptują" ten zapachowy, a kocury zwykły ;) Tylko własnie żebyś nie zbankrutowała. Ja odkryłam tani sklep zooplus.pl i teraz tam się zaopatruję ;)

      O, to cieszę się, że cokolwiek mogłam pomóc :D A co do suchej karmy to na odwrocie powinny być napisane dzienne dawki - gdy podaje się tylko suchą lub gdy miesza się z mokrą. Jak nie znajdziesz to może jest gdzieś w necie, a jak nie to spiszę Ci z mojej ;)

      A ile waży? :D

      Usuń
    3. Aaa i ja jednak zaopatrzyłam się w kuwetę zamkniętą - z klapką. Inaczej mogłabym nie wytrzymać, ale może to dlatego, że mam kocurka i do tego jeszcze nie wykastrowanego :D

      Usuń
    4. Właśnie teraz tak patrzę i mniej więcej już wiem ile jej sypać. Kotka u weterynarza warzyła 2,9 kg. Powinna podobno od 3 do 4. Coś mi się wydaje, że teraz jest już bliżej tej czwórki :] Musze pilnować, żeby mi się nie roztyła :D

      Usuń
    5. Hahahaha mój Choco mając 5,5 miesiąca waży już 3,5 :D no, ale on ma zamiar dobić do 8 ^^

      Usuń
  36. Mam co prawda w domu dwa psy, ale kotem mogę nacieszyć się u siostry mojego TŻ. Mała syjamska kuleczka daje się we znaki, ale jest bardzo urocza!
    Koteł jest świetny i skardł tez i moje serce :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Widać, że mała zawojowała Cię na całego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak ma byc :) koty sa super ;) ja mialam gromade ale za czasu malej dziewczynki :P

      Usuń
  38. Arcy - serce mi urosło do rozmiarów gigantycznych ...pamiętam opowieść o Twoim psim przyjacielu, który jest za Tęczowym Mostem - to na pewno On wysłał swojego zastępcę futrzanego, który ogrzeje Twoje serce :* Tak jak pisałam na fb - to przeznaczenie ...magia życia codziennego :) Nie wiem jak to jest z kotami - ale mechłam radośnie resztą swojej kości ogonowej razem z Bellą dajemy łapkowe high five :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna zawsze będzie miała pierwsze miejsce w moim serduchu. I tego się nie da wymazać. Mam nadzieję, ze jest tak jak mówisz, że ona przysłała mi tego małego futrzaka :D Jak myślę w ten sposób, od razu mi lepiej :)

      Usuń
  39. Koty należą do tych zwierząt, które bardzo lubię... odwiedzać w domach znajomych. Raczej nie nadawałabym się na właścicielkę takiego przytulaszczka, o wiele bliżej jest mi do psów :)
    Ale cieszę się Waszym szczęściem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, a jednak da się lubić i koty i psy jednakowo :)

      Usuń
  40. Cudowna historia, niczym epizod filmu. Mój kolega ma małego kotka i po prostu odkryłam na nowo, że kotełki ;) są tak urocze, że nawet nie przeszkadzają mi podrapane później ręce, bo jak tu odmówić pieszczot słodziakowi?! :)
    Frosti jest przesłodka i fajnie, że ta historia się tak skończyła/rozpoczęła(skończyła-> że ten Pan jednak nie wziął jej z powrotem do siebie) Tego Pana nie oceniam źle, bardziej jego dzieci, typowy przykład zmiany planów, gdzie nie uwzględnia się zwierząt,a przecież to żywe istoty, które są bezbronne i obdarzają nas miłością i bezgranicznym zaufaniem.
    Na pewno będziesz wspaniałą Mamusią, tak jak pisałam na fb, tym bardziej jestem pewna po przeczytaniu zachowania Frosti wobec Ciebie.
    Buziaczki dla Ciebie i małej wariatki :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie masz rację, że tutaj najgorzej wypadli Ci pierwotni właściciele kota. Z jednej strony rozumiem, bo sytuacja w Polsce nie jest najlepsza, ludzie nie mają za co żyć często i gęsto. Ale jednak mimo wszystko pozbyli się kota który ma uczucia i nie rozumie czemu ktoś go zostawił. Smutne.

      I tak kotki są cudowne, też sama dopiero teraz dostrzegam jak bardo :)

      Usuń
    2. Ludzie myślą, że zwierzę jak nie mówi itp, to znaczy że można robić z nim co się chce ;/ Zwierzątka mają uczucia i to nie kiedy większei czulsze niż nie jeden człowiek

      Usuń
  41. Ja jednak w 100% wole psy, ale mamy takie same meble :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy kot czy pies, uważam, że należy im się jednakowe uczucie.

      Usuń
  42. Uroczy kociak, a raczej pani kociak :) Sama mam kota i taki mruczący ciężar potrafi rozbrajać :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mój kot ma 8 lat i nadal śpi na mnie i nadal mnie ugniata ale nie pamiętam kiedy do szafki wszedł - za gruby jest ;D
    p/s mam taką samą szafę;D
    kot to sama radość a tamten właściciel/ opiekun serca nie miał ;/

    OdpowiedzUsuń
  44. Cudownie się czyta takie historie :D Kotki są super, uwielbiam je :) Oby historia dalej szczęśliwie się toczyła :D A Frosti to faktycznie rozrabiaka, ten skok na drapak mnie rozłożył na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też! Jak nagrywałam myślałam że nagram jak sobie tylko biega w szaleńczym tempie a tu nagle skok i BUM :D

      Usuń
  45. Ja mam dwa cudowne Owczarki Niemieckie, które są na dworze a najchętniej przytargała bym je do domu, niestety przy moich Szkrabach nie było by to proste. Na kotka "poluję" od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogę się zebrać.

    OdpowiedzUsuń
  46. Kochana, wzruszyłam się ogromnie Twoją pięknie napisaną historią ….. ja się boję kotów i nie mogłabym ich mieć za blisko :/

    OdpowiedzUsuń
  47. Aż się łza w oku kręci... Wybrała Cię, więc to musiało tak się skończyć!
    Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciała przygarnąć kota. To moje marzenie od zawsze. Niestety mój chłopak ma straszne uczulenie na kocie alergeny :( Więc zostają nam rasy "hipoalergiczne". A z kolei nie jestem przekonana do kupowania od hodowców, kiedy tyle zwierząt czeka na dom w schroniskach...

    OdpowiedzUsuń
  48. Ujmująca kicia :D Kotów nie miałam od dzieciństwa - wtedy miałam 2 łobuzy, które podrapały mi meble i tapetę w domu, niestety później okazało się, że mam alergię na kocie futerko... A że otaczali mnie kociarze, zaczęłam to leczyć i teraz znów jest git, jednak mój dom owładnęły psy i gryzonie :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Cudełek :) Dobra dusza z Ciebie Joko :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Cudowna opowieść, Joko Ty naprawdę masz talent do pisania :-***
    Jejku ja też już kocham Twojego Koteusza :) Jest śliczna, z zdjęcie jak cię "trzyma" za palca "słitaśne", ze mnie straszna psiaro - kociara, teraz mam ukochanego pieseczka, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Mieszkam w bloku, ale jak marzymy z mężem o małym domku z ogrodem ;) to wciąż powtarzam, że będę miała 2 psy i 2 koty :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Twoje "Mój Kotełku" w filmiku :3 :D Mój kot nr 2, gdy wracał z dworu, wbiegał do domu, wskakiwał na szafę, znęcał się nad Palmą Wielkanoną i łapał mnie za kostki...xD Cieszę się, że przygarnęłaś tego kociaka, na pewno będzie mu u Ciebie baaardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Słodziaczek :) Ja za to od dziecka miałam koty, a psy są mi obce :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Frosti ma szczęście, że trafiła do Ciebie <3
    jest genialna.. ja nie mam kotełka, ale bałabym się w bloku trzymać, za to planuję przygarnąć pieseła :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Tak odbiegając od tematu - masz bardzo miły i przyjemny głos :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Śledziłam historię tej znajomości na facebooku:)) Cieszę się,że wszystko pozytywnie się poukładało:) Filmik - padłam:))) Córcia cały czas każe sobie go włączać, także jak zauważysz rekord wejść to MY ;p

    OdpowiedzUsuń
  56. Ale ty masz dobre serce !:) A Frosti jest cudna, dobrze, że została u Ciebie :))

    OdpowiedzUsuń
  57. rozczulająca opowieść <3 ja moją też znalazłam na klatce schodowej, była taka malutka, że jeszcze nie umiała pić/jeść :)

    OdpowiedzUsuń