Recenzja Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc - estońskie inspiracje

Cześć 

Miziam właśnie po brzuszku swoją kotełkę i zabieram się za pisanie posta. Swoją drogą moja Frosti ma nową ksywkę - kuleczka. :]  Okazało się, że jak nas nie było, to ona też miała all inclusive, bo kumpel, który się nią opiekował zlekceważył wszelkie instrukcje i pasł ją ciągle mokrą karmą. :D Przynajmniej bardzo nie tęskniła, zastanawiam się czy właściwie ucieszył ją nasz powrót i ponowna sucha dieta ... hmm. W każdym razie ja tu o Frosti, a przecież recenzja się sama nie napisze. Zapraszam :)



Natura Siberica Krem na Noc do Twarzy
Loves Estonia




Na opakowaniu: "Odżywczy krem na noc z ekstraktem z maliny moroszki i chabrem. Krem nasyca skórę mocą odżywczych składników. Sprawia, że skóra po przebudzeniu jest w doskonałej kondycji, wygląda świeżo i zdrowo".

Ode mnie: Natura Siberica to marka, która coraz częściej trafia do mojej łazienki, produkty kuszą mnie naturalnymi składami, ale też zwykle piękną oprawą graficzną. Zazwyczaj kiedy już ulegnę tej pokusie jestem naprawdę zadowolona :) Jak było tym razem, czy krem z linii Loves Estonia zadbał o skórę mojej twarzy?




Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc Loves Estonia

Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc Loves Estonia


MOJA OPINIA:


Estońskie Inspiracje
Zastanawialiście się może co właściwie takiego ma w sobie ta lina, że Natura Siberica postanowiło nazwać ją Loves Estonia? Ja się zastanawiałam i dla ciekawskich spieszę wyjaśnić. :) Po pierwsze całość utrzymana jest w barwach Estonii, w kolorze flagi: niebieskim, białym oraz czarnym. Kolejnym takim smaczkiem jest zawartość chabra w kremie, oraz użycie go jako element dekoracji opakowania. Chaber kochani, to jeden z oficjalnych symboli Estonii. Całość pookreśla wiele mówiący napis: Made in Estonia. Czego chyba nie trzeba tłumaczyć, a jest na pewno ciekawym aspektem kosmetyku. Ma się poczucie, że używa się produktu z prawdziwym klimatem. :)


Aplikacja & Design
Jak wspomniałam wyżej, inspirację Estonią uważam za genialny i oryginalny pomysł. Opakowanie silnie zwraca uwagę na estoński charakter, a przy tym nie jest przekoloryzowane. Akcenty dodane są w bardzo gustowny sposób. Krem ma delikatny zapach, miał to być chyba wspomniany przeze mnie chaber, w sumie jest lekko kwiatowy, ale mi się nie do końca podoba, coś mi w nim nie pasuje. Nie jest to jednak jakiś duży problem, po nałożeniu aromat jest niewyczuwalny więc problem rozwiązuje się sam. Nie wiem co z nim nie tak, ale jakoś mija się z moim gustem po prostu. Co do wygody używania, to jak wiecie jestem ogromną fanką butelek typu air less. Są bardzo praktyczne i wygodne, a przy tym chyba najbardziej higieniczne. Dozownik działa bez zarzutu, nie zacina się, samą konstrukcję można pochwalić. Mogę jedynie zwrócić uwagę, że nie ma możliwości sprawdzenia ile produktu jeszcze zostało i musimy się zdać na intuicję, jednak to chyba niewielki problem.



Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc Loves Estonia
Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc Loves Estonia - Konsystencja



Działanie & Konsystencja
Od kremu dedykowanemu nocnej porze często oczekujemy mocniejszego działania, bardziej treściwej konsystencji czy naprawdę intensywnego odżywienia. Czy tutaj tak jest? Hmm nie do końca. Brakuje tutaj niejako efektu wow, który być może po nocnych kremach chciałoby się uzyskać. Jednak nie mogę powiedzieć, żebym była zawiedziona. Krem nawilża po prostu w dobrym stopniu, rano czuć że buzia ciągle jest miękka, nie woła o kolejne porcje kemu, dlatego ja w sumie byłam zadowolona. Nie nazwę go genialnym produktem, ale na pewno dobrym :) . Konsystencja nie jest tłusta, a taka śmieszna, śliska, jednak szybko się wchłania i nie pozostawia filmu czy błyszczenia. A to akurat jest dla mnie niezwykle ważne, bo nie cierpię tłustości nawet w nocy. ;) Krem oczywiście nie spowodował żadnych podrażnień, a rano cera wyglądała na zadbaną. Cieszę się, że mogłam mieć taką małą, kosmetyczną estońską przygodę. :)


Podsumowując: Krem Natura Siberica Loves Estonia to produkt klimatyczny, wnoszący kosmetyczny powiew Estonii do naszej łazienki. Używało się go wygodnie i przyjemnie. Jego działanie oceniam na dobre, z kremu byłam zadowolona i choć bez efektu wow, to zadbał o moją skórę wystarczająco. :) 




Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc Loves Estonia
Natura Siberica Krem do Twarzy na Noc Loves Estonia - Kartonik




DODATKOWE INFORMACJE

Cena: ok. 19, 50 zł za 50 ml

Dostępność: Krem Loves Estonia zamówiłam sobie na Triny.pl. Jak wiecie często robię tam zakupy, mają świetnie wyposażony sklep w mnóstwo zagranicznych kosmetyków z naturalnymi składami, poza tym można tam zbierać punkty co zawsze kusi  gdyż potem można mieć za nie nawet dodatkowy kosmetyk lub duuuże zniżki. :)

Wydajność: Fajna, kremik starczył mi na trzy miesiące używania raz dziennie ( na dzień miałam inny krem).

Skład:









Znacie kosmetyki Natura Siberica, a może miałyście już coś z linii Loves Estonia? Co w ogóle myślicie o takim inspirowaniu się Estonią? Fajny pomysł? Dla mnie świetny :) 



Pozdrawiam i uciekam poganiać się trochę z kotem, trzeba zbić jej "kuleczkę" :D







29 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam niczz linii Loves Estonia, pomysł faktycznie fajny. Kuzynki córka dostała na komunię (ah te dzisiejsze prezenty) pieska shih tzu. Powinien być mały i chudy, ale tak przytył.. Zawsze babcia kiedy nikt nie widzi daje mu przysmaki z jej gotowania,a to farsz na pierogi, a to udka, a to zupę grzybowa :D On chętny wszystko zjeść.., szkoda, że już go podnieś nie można ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice robili to samo kiedy miałam psa i jeszcze z nimi mieszkałam, żadne logiczne argumenty do nich nie trafiały :)

      Usuń
  2. Też mam kotełka od tygodnia , ale ja mam Pana :P I za nic mam nadzieję, że jeszcze nie chce jesc suchej karmy :P Ale to jeszcze takie maleństwo więc mu wybaczam :P
    Chabry to moje ulubione kwiaty, więc chyba muszę wyprowadzić się do Estonii ! :P Bałam się, że kremik będzie bardzo drogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? :D Nie wiem jak jest z maleństwami bo ja swoją wzięłam jak miała jakieś 7 miesięcy więc już jadała suchą. W sumie ja jej mieszam, ale mokrej może zjeść tylko pół saszetki dziennie :)

      Usuń
  3. tyle się naczytałam o tej serii że mam wielką ochotę na jej wypróbowanie, ten krem byłby dla mnie bo moja cera potrzebuje mocnego nawilżenia. kremik wpisuję na listę zakupów :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spotkałam sie jeszcze z tą marką kosmetyków, ale widać, że mają fajne pomysły na design swoich produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Opakowanie piękne szkoda, że działanie nie powala ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opakowanie kuszące. Myślę że polubiłabym się z tym kremem ponieważ bardzo nie lubię tłuściochów :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podoba ich szata graficzna, pewnie w końcu sobie coś sprawię :) Nawet jakby miało być szału :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdzisław nie daje się głaskać po brzuchu :( Krem jeśli chodzi o wygląd to bardzo w moim guście :D Niestety póki co muszę zużyć zapasy a trochę tego mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo koty podobno nie lubią w ogóle po brzuszku, ale moja jest dziwna, lubi, ale trzeba delikatnie i wyczuć moment kiedy przestać :D

      Usuń
  9. te opakowania są niesamowite, przepiękne! ja używam kremów, jakie mam przepisane przez dermatologa i pewnie niestety długo tak jeszcze pozostanie..

    OdpowiedzUsuń
  10. Krem wydaje się być naprawdę ciekawy, tak jak się zastanawiam, to chyba nigdy nie miałam kosmetyku wyprodukowanego w Estonii.

    OdpowiedzUsuń
  11. och te Kotełki!!! :) Co do kremiku... to musiałabym go wypróbować. Mówisz,że dobrze nawilża. Zastanowię się. Choć ten chaber mnie kusi... :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy kosmetyk, jak zresztą większość asortymentu triny... :) PS. bardzo lubię te Twoje 'off-topic' wstępy do recenzji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo, jedna z tych niezmiennych rzeczy, która u mnie była chyba od początku istnienia bloga :)

      Usuń
  13. Lubię takie kremiki z pompką. Nie ma to jak higiena podczas aplikacji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz racje, opakowanie przykuwa uwagę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja na razie mam taki zapas kremów, że o innych ani nie myślę..

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie Natura Siberica bardzo kusi, chociaż jeszcze nie miałam z niej nic. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam nie dawno post o żelu do mycia i recenzja była negatywna, kremu nie znam, ale niesamowicie mnie zachęca opakowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  18. zachęcające do zakupu :) Ciekawy krem

    OdpowiedzUsuń
  19. A takie opakowanie ładne... :) Kuleczka leżała przez cały czas pisania recenzji? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam czy przez cały czas, ale na pewno długo i zaraz obok mojego kolana. :)

      Usuń
  20. obecnie stosuję ich ekspresową maseczkę, natomiast ten krem dobry dla mnie ze względu na to,że nie pozostawia tłustości na twarzy,bo też nie lubię tego efektu,nawet jeśli kładę się spać

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem oczarowana nowymi liniami kosmetyków Natura Siberica. Zarówno Love Estonia, jak i GZEL zachwycają oprawą graficzną opakowań. Ważne też to co w środku, a w przypadku NS zawsze możemy liczyć na wysokiej jakości oleje roślinne i ciekawe ekstrakty roślinne. Nowości z tej serii jeszcze nie próbowałam, ale zrobię to na pewno. Nie odpuszczę okazji, żeby nie postawić w łazience tych pięknych buteleczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jak tylko zobaczyłam Gzel i Loves Estonia to od razu mi się oczka zaświeciły :)

      Usuń
  22. To fakt, "disajn" tej buteleczki i firmy są obłędne.
    Co jak co mi Estonia kojarzy się z zimnem, więc krem skojarzył mi się z silną barierą ochronną i głębokim nawilżeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mnie ciekawi ta cała seria :)

    OdpowiedzUsuń