Cześć
Ostatnio na moim blogu sporo możecie poczytać o produktach do włosów, a to dlatego, że postanowiłam wznowić swoją walkę o wymarzone, zdrowe i przede wszystkim długie włosy. Kiedy zaczęłam niemalże dwa lata temu, moje kłaczki wyglądały cóż... dramatycznie :) W zakładce Włosowa Historia same się możecie o tym przekonać. Jednak dużo pracy, prób oraz błędów włożonych w pielęgnacje zaczyna przynosić efekty, może nie od razu w postaci wymarzonych włosów, ale na pewno o niebo zdrowszych. Dziś zapraszam was na recenzję mojego niedawnego odkrycia, cudownego serum a właściwie " Fluidu na rozdwajające się końcówki" marki Lavera.
Lavera Serum na końcówki włosów
Od producenta: Pielęgnuje końcówki włosów wyjątkowo intensywnie dzięki wartościowym składnikom - bio róży, kompleksowi keratynowemu, bio olejom z orzechów makadamia i awokado. Chroni włosy przed działaniem suszarki oraz zapobiega ich rozdwajaniu się."
Wolą wstępu: Mimo, że dzielnie staram się pielęgnować
świadomie swoje włosy już niemalże dwa lata to i tak zawsze towarzyszył
mi problem szybko rozdwajających się końcówek. Co prawda czasem
traktowałam je po macoszemu, ale były też typowe zrywy odpowiedzialności
i zaangażowania. Koniec końców, końcówki (język polski taki piękny) ...
i tak były zwykle do podcięcia. Jednak kiedy pojawiła się możliwość
współpracy z drogerią internetową Ecobelle coś mi mówiło, że warto
wypróbować serum od świetnie rokującej, przynajmniej w moim mniemaniu,
marki Lavera.
MOJA OPINIA
Fluid od Lavery, choć ja wolę jakoś nazywać ten specyfik - serum, to kosmetyk wegański, w 100 % naturalny. Jak głosi etykieta, zawiera naturalne składniki pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i własnej produkcji. Dla wyznawców życia w stylu EKO, to na pewno bardzo ważna informacja. Dla kogoś takiego jak ja, kto w sumie jest fanem, ale nie szalonym fanatykiem naturalności, jest to również świetna informacja. Zawsze podkreślam, że taki skład należy chwalić oraz doceniać.
Serum na końcówki totalnie zaskoczyło mnie nie tyle konsystencją co swoim zachowaniem na włosach. Do tej pory znane były mi głównie specyfiki w stylu "jedwab do włosów" lub oleje, którymi starałam się zabezpieczać końcówki. I jedno i drugie miało to do siebie, że nabłyszczało, ale też wystarczyła odrobinka, łatwo było przesadzić i włosy wyglądały jak tłuste. Serum od Lavery zachowuje się kompletnie inaczej! Nie ważne jak dużą ilość produktu zaaplikuję na włosy, ono w nie wnika nie pozostawiając na powierzchni nic tłustego ani nabłyszczającego. Przynajmniej nic, co ja mogłabym wyczuć pod placami lub dostrzec gołym okiem. Szczerze za ten efekt pokochałam ten produkt :) Odpowiada mi on bardziej niż znane mi wcześniej tłuste specyfiki. Z Laverą mogłam pokusić się nawet o zaaplikowanie serum nawet trochę wyżej niż sięgają tylko końcówki, bez żadnych obaw, że moje włosy będą się świecić lub przesadzę i będą tłuste.
Serum na końcówki totalnie zaskoczyło mnie nie tyle konsystencją co swoim zachowaniem na włosach. Do tej pory znane były mi głównie specyfiki w stylu "jedwab do włosów" lub oleje, którymi starałam się zabezpieczać końcówki. I jedno i drugie miało to do siebie, że nabłyszczało, ale też wystarczyła odrobinka, łatwo było przesadzić i włosy wyglądały jak tłuste. Serum od Lavery zachowuje się kompletnie inaczej! Nie ważne jak dużą ilość produktu zaaplikuję na włosy, ono w nie wnika nie pozostawiając na powierzchni nic tłustego ani nabłyszczającego. Przynajmniej nic, co ja mogłabym wyczuć pod placami lub dostrzec gołym okiem. Szczerze za ten efekt pokochałam ten produkt :) Odpowiada mi on bardziej niż znane mi wcześniej tłuste specyfiki. Z Laverą mogłam pokusić się nawet o zaaplikowanie serum nawet trochę wyżej niż sięgają tylko końcówki, bez żadnych obaw, że moje włosy będą się świecić lub przesadzę i będą tłuste.
Mimo tego, że jak wspomniałam wyżej pod palcami nie czułam aby coś osiadało na włosach, to na pewno jakaś niewidzialna ochrona działała. Jestem zdania, że serum Lavera bardzo dobrze zabezpieczyło moje wielce podatne na uszkodzenia końcówki. Od ostatniego podcięcia używałam go jeszcze przed półtora miesiąca i patrząc na stan swoich włosów są w bardzo dobrej formie. Nie dostrzegam rozdwojonych końcówek czy charakterystycznych "białych kropeczek" świadczących o przegrzaniu włosów. Choć zaznaczam, że suszarki używam od zawsze bardzo mało i tylko na podsuszenie lekko wilgotnych kłaczków. Samo zachowanie końcówek po użyciu tego produktu również bardzo mi odpowiada, nie są przeciążone, a lekko dociążone oraz mniej się plączą. Są bardziej zdyscyplinowane. Myślę, że serum świetnie spełniło swoją rolę i to był jeden z tych kosmetyków, po których można zatęsknić. Nie chciałam żeby się skończyło :)
Sprawa z opakowaniem rozwiązana jest bardzo dobrze, jest to poręczna butelka z bardzo dobrą w tym wypadku pompką typu air less. Sam design w tego typie produktu nie ma dla mnie większego znaczenia, ale dodam, że jest w porządku, choć nic poza tym :) Całość wygląda schludnie.
Podsumowując, serum na końcówki od Lavera zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie swoim zachowaniem na włosach. Jeśli miałabym nad czymś ubolewać, pomyślałabym, że te 30 ml zużyłam dosyć szybko, bo w niecałe dwa miesiące. Choć produktu sobie nie żałowałam :D Polecam nie tylko zwolennikom naturalnych kosmetyków, ale każdemu kto chce zatroszczyć się o swoje końcówki bez strachu o to, że przesadzi i natłuści niepotrzebnie włosy. Efekt bezpieczny, końcówki chronione. :)
THE END
Skład kosmetyku znajdziemy pod naklejką :) Ładnie odchodzi i równie ładnie ponownie się przykleja. |
I tak oto przedstawia się najbardziej aktualny stan moich włosów ponieważ zdjęcia zostały zrobione dzisiaj :) Końcówki nie zmieniły się od ostatniego cięcia, trochę się wywinęły bo inteligentnie przed zrobieniem foto nosiłam spięte i odgniotły się od gumki. No ale zawsze jakaś mini wpadka musi być. Sierotka Marysia.
Ps. naprawdę mam na imię Marysia... czy to coś znaczy? Haha.
![]() |
z lampą / bez lampy |
Znacie drogerię Ecobelle, a może miałyście już coś z marki Lavera? Jak wrażenia?
Prawdopodobnie kolejny post dodam już po imprezie rocznicowej moich rodziców, więc trzymajcie kciuki abym nie zrobiła nic głupiego do czego wykazuję nieprzeciętny talent oraz abym powaliła wszystkich swymi "social skills" . Taaak.
Do napisania!
Piąteczka
nie znam produktu :O ale wygląda ok
OdpowiedzUsuńśliczne włosy :)
Dziękuję :)
UsuńNooo nie znam ale chętnie poznam. Od kad pamiet zapuszczam włosy i na pamięci koniec :-P
OdpowiedzUsuńNa zdjęciach twoje włosy wyglądają super. Mi też przydałby się takie serum do końcówek. :)
OdpowiedzUsuńNie znam, nie mam, ale jeśli faktycznie działa i nie powoduje efektu przetłuszczonych włosów, to produkt jest wart uwagi.
OdpowiedzUsuńMyślę, że nim nie da się przetłuścić włosów, poważnie, też mnie to zaskoczyło. :)
UsuńUwielbiam kosmetyki Lavera! Ten fluid też mam, chociaż nie mam problemu z rozdwajającymi się końcówkami :) Uważam, że może być stosowany do zabezpieczenia końcówek włosów w ogóle, a nie tylko w celu ich ochrony przed rozdwajaniem. I tak, jak napisałaś - to jeden z niewielu produktów, po których końcówki włosów nie są obciążone, tłuste, sklejone itd. :)
OdpowiedzUsuńTak, bardzo mnie zaskoczył ten brak typowej tłustości, chociaż nie nabłyszcza włosów co może być przez niektórych pożądanym efektem, to mi się właśnie bardziej podoba bez tego błyszczenia :)
Usuńduż okosmetykó z tej firmy widze na blogach ostatnio ;D
OdpowiedzUsuńTeż widzę coraz więcej, ale lubię o nich czytać, bo marka naprawdę mnie zainteresowała :)
UsuńKosmetyk dla mnie. Ja nigdy nie potrafie ocenic ile to "akurat", wiec ciagle przesadzam z iloscia.
OdpowiedzUsuńMasz piękne włosy :)
OdpowiedzUsuńgreat post :) have a nice weekend :)
OdpowiedzUsuńhttp://www.itsmetijana.blogspot.com/
Jakie ładne włosy. Ja akurat lubię olejki na końcówki, bo ujarzmiają je dodatkowo.
OdpowiedzUsuńTak jak napisałam to serum również ujarzmia końcówki ;)
UsuńŚwietny efekt! Widać różnicę gołym okiem ;)
OdpowiedzUsuńDobrze, że to serum nie obciąża włosów, bo faktycznie wiele tego typu produktów ma właśnie taką tendencję. Markę Lavera kojarzę gównie z internetu, kiedyś miałam próbkę kremu do cery tłustej/mieszanej i mnie zachwycił, na pewno kiedyś kupię pełnowymiarowe opakowanie, a i miałam jeszcze pasty do zębów ale do nich nie wrócę :)
OdpowiedzUsuńTwoje włoski prezentują się bardzo ładnie, trzymam kciuki za systematyczność w pielęgnacji, a jak już wpadniesz w wir regularnego olejowania to szybko zobaczysz efekty :)
Ja też miałam parę próbek , zaskoczyły mnie ładne zapachy kremu do rąk, do ciała a nawet chyba do twarzy też, dlatego bardzo mnie kusi żeby przetestować coś jeszcze od Lavery :)
UsuńMi by pewnie starczyło na o wiele dłużej:D produkty wlosowe coś wolno mi idą no ale dawno nie miałam długich włosów;) z tej marki miałam tylko pomadkę, była spoko;)
OdpowiedzUsuńU mnie jakoś tak w zastraszającym tempie się to wszystko kończy, no może oprócz szamponów, te mi się wydaje zużywam normalnie :D
UsuńNie znam tego produktu. U mnie wszystko co do włosów idzie w zawrotnym tempie. :D
OdpowiedzUsuńFajna sprawa, że nie da się z nim przesadzić i przetłuścić włosów. Kiedyś nie miałam z tym problemu, ale ostatnio moje włosy zaczęły "wchłaniać" mniejsze ilości preparatów tego typu, a ja jeszcze je z przyzwyczajenia dozuję po staremu i zdarza mi się przedobrzyć.
OdpowiedzUsuńNie pij za dużo! ;D
OdpowiedzUsuńnie znam marki ;D
Za późno... :D
UsuńOj kusi mnie od dawna i dziwie sie, ze jeszcze nie przetestowalam - Lavery tutaj pod dostatkiem ;) 3mam kciuki :D! Milo poznac Twoje imie :)!
OdpowiedzUsuńNo tak w sumie to niemiecka marka nie? :) Mam ochotę na więcej ich produktów :D
UsuńJakie piękne masz włosy!
OdpowiedzUsuńProduktu nie znam ale ciekawi. W sumie bardziej ciekawi na zimę/jesień jako zabezpieczenie przed szalikiem. Bo latem potrzebuję zabezpieczać wręcz cały włos...
Dziękuję, staram się :D
Usuńmasz na prawdę śliczne włosy! :)
OdpowiedzUsuńNiesamowicie cieszę się, że mam go w zapasach i będę mogła przekonać się jaki jest świetny:)) Ja mam jeszcze takie serum na końcówki z YR i je sobie chwalę też :))
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa czy też Ci się tak spodoba :D
UsuńKosmetyki wegańskie są bardzo fajne! :) Sama z chęcią skorzystałabym z tego serum, aby wspomóc swoje końcówki. :)
OdpowiedzUsuńBędę miała je na uwadze :) masz piękne włosy ! ::D
OdpowiedzUsuńpiękne masz włosy ;)
OdpowiedzUsuńja z lavery miałam balsam do ciała i również dobrze się sprawdził ;)
życzę dobrej zabawy na imprezie rocznicowej ;)
Dzięki, było bardzo fajnie! :)
UsuńŚliczne masz włosy wow!:)
OdpowiedzUsuńUżywałam kiedyś dużo produktów na końcówki, najbardziej zachwyciło mnie z Pantene :)
OdpowiedzUsuńSerum do końcówek, olejki...to sa moje ulubione produkty. Uwielbiam! Nie rozstaję się z jedwabiem czy arganem na krok, końcówki muszą być mięciutkie i zdrowe ;) takie jest moje motto hihihi. Nie słyszałam o tej firmie ;) ale Twoje włosy robią wrażenie ;) Piękne!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :)
UsuńOlejki mają to do siebie że są mega wydajne jeśli chodzi o używanie na końcówki więc to na pewno jest ich ogromna zaleta. Też bardzo lubię, ale chyba ten efekt bez tłustości u Lavery u mnie wygrywa :)
oj ale mi się te Twoje włosiary podobają ;)
OdpowiedzUsuńniestety nie znam firmy, ani kosmetyku ;)
Jak u Ciebie włosy tak wyglądają po zdjęciu gumki, to ja zazdroszczę o.O U mnie robią się wtedy okropne garby ;/
OdpowiedzUsuńMoje włosy są mega oporne na jakąkolwiek stylizację więc bez użycia ciepła nawet drobny warkoczyk nie zrobi na nich fali, takie są. Proste jak druty. Tylko końcówki są choć troszkę podatniejsze. To dlatego :D
UsuńNo jak wiesz obcięłam włosy, więc teraz wszystkiego szukam co mogło by mi pomóc :D Piękna masz włoski! Główka boli?;D
OdpowiedzUsuńJakie masz piękne włosy ;)
OdpowiedzUsuńTakie piękne, długie, lśniące włosy, ah no niesamowicie się prezentują :)) Włosową historię pamiętam bardzo dobrze, tak mi utkwiła w głowie, że dała nadziei, że moje włosy też nie muszą wiecznie trwać w swojej beznadziei :D
OdpowiedzUsuń